Rehabilitacja finansowana przez NFZ może przejść jedną z największych zmian od lat. Ministerstwo Zdrowia chce uporządkować zasady kierowania pacjentów na terapię, a kluczowe ma być nie tylko rozpoznanie choroby, ale też realny stan sprawności chorego.
Od 2027 roku nowe zasady rehabilitacji na NFZ
Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt rozporządzenia dotyczący świadczeń gwarantowanych z zakresu rehabilitacji leczniczej. Nowe przepisy mają zastąpić regulacje obowiązujące od 2013 roku.
Planowany termin wejścia zmian w życie to 1 stycznia 2027 roku. Oznacza to, że placówki, lekarze, fizjoterapeuci i pacjenci będą musieli przygotować się na nowy sposób kwalifikowania do rehabilitacji.
Najważniejsza zmiana dotyczy tego, że samo skierowanie na rehabilitację nadal będzie wymagane, ale nie będzie jedynym elementem decydującym o rodzaju i pilności terapii.
Pacjent będzie oceniany dokładniej niż dziś
Resort zdrowia chce, aby kwalifikacja do rehabilitacji była bardziej obiektywna. W praktyce oznacza to ocenę pacjenta według konkretnych skal medycznych i funkcjonalnych.
W projekcie pojawiają się m.in. takie narzędzia jak skala Rankina, skala MRC, skala IADL, skala Barthel oraz klasyfikacja ICF, czyli Międzynarodowa Klasyfikacja Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia.
Dzięki temu decyzja o rehabilitacji ma zależeć nie tylko od nazwy choroby, zabiegu czy urazu, ale także od tego, jak pacjent faktycznie funkcjonuje na co dzień.
Dwie osoby z tą samą diagnozą mogą dostać inną rehabilitację
To jedna z najważniejszych zmian dla pacjentów. Po nowych zasadach osoby z takim samym rozpoznaniem nie muszą automatycznie otrzymać identycznego świadczenia.
Jedna osoba może zostać skierowana na rehabilitację ambulatoryjną, inna do rehabilitacji domowej, dziennej albo stacjonarnej. Wszystko ma zależeć od poziomu samodzielności, rokowań i realnych potrzeb terapeutycznych.
Ministerstwo chce w ten sposób uniknąć sytuacji, w której pacjenci o różnym stanie zdrowia trafiają do tego samego trybu leczenia tylko dlatego, że mają podobne skierowanie.
Rehabilitacja domowa z dodatkowymi kryteriami
Projekt szczegółowo opisuje także zasady kwalifikacji do rehabilitacji domowej. Ma być ona przeznaczona przede wszystkim dla osób, które z powodu problemów ruchowych nie są w stanie samodzielnie opuścić mieszkania.
W wielu przypadkach warunkiem kwalifikacji ma być ocena samodzielności pacjenta w skali Barthel na poziomie 60 punktów lub mniej. Dotyczyć ma to m.in. osób po udarach, urazach rdzenia kręgowego, złamaniach czy wszczepieniu endoprotezy.
Projekt wskazuje też ramy czasowe, w których rehabilitacja powinna zostać podjęta. Przykładowo po udarze mózgu ma to być do 12 miesięcy, a po operacji endoprotezoplastyki do 6 miesięcy.
Nowość: cel terapeutyczny dla pacjenta
W nowych przepisach pojawia się pojęcie celu terapeutycznego. Oznacza to, że personel medyczny będzie musiał określić, jaki efekt rehabilitacji jest realny do osiągnięcia u konkretnego pacjenta.
Nie chodzi więc wyłącznie o wykonanie serii zabiegów. Rehabilitacja ma być planowana tak, aby można było ocenić, czy przynosi rzeczywistą poprawę.
Taki cel może dotyczyć np. poprawy chodzenia, zwiększenia samodzielności, zmniejszenia ograniczeń ruchowych albo odzyskania konkretnej funkcji po chorobie lub urazie.
Więcej specjalistów w zależności od potrzeb
Projekt zakłada również tzw. profile interwencji. To zestawy specjalistów, którzy mogą brać udział w leczeniu pacjenta.
W zależności od sytuacji chorego w rehabilitację mogą być zaangażowani m.in. lekarz, fizjoterapeuta, psycholog, logopeda, dietetyk, terapeuta zajęciowy oraz pielęgniarka.
Dobór zespołu ma wynikać z indywidualnych potrzeb pacjenta. To ważne szczególnie w przypadku osób po ciężkich chorobach, urazach neurologicznych lub długim leczeniu szpitalnym.
Dlaczego Ministerstwo Zdrowia chce zmian?
Resort wskazuje kilka problemów obecnego systemu. Chodzi m.in. o długie kolejki, nadmiar skierowań, brak jednolitych kryteriów kwalifikacji oraz ryzyko, że pacjenci najbardziej potrzebujący pomocy nie zawsze trafiają na rehabilitację wystarczająco szybko.
Według założeń nowe zasady mają pomóc lepiej wykorzystać dostępne miejsca i szybciej kierować świadczenia do osób z największymi ograniczeniami funkcjonalnymi.
Ministerstwo podkreśla też potrzebę oceny skuteczności rehabilitacji. Placówki mają analizować stan pacjenta przed terapią, w jej trakcie oraz po zakończeniu leczenia.
Czy pacjentom będzie trudniej dostać rehabilitację?
Projekt nie zakłada likwidacji prawa do rehabilitacji ani ograniczenia katalogu świadczeń gwarantowanych. Może jednak zmienić sposób, w jaki pacjenci będą kwalifikowani.
W praktyce większe znaczenie będzie miała rzeczywista sprawność pacjenta, a nie samo skierowanie czy nazwa schorzenia.
To może oznaczać, że część osób zostanie skierowana do innej formy rehabilitacji niż dotychczas. Z drugiej strony osoby w cięższym stanie mają zyskać większą szansę na szybszą pomoc.
Fizjoterapeuci mają obawy
Wokół planowanych zmian pojawiają się też zastrzeżenia środowiska fizjoterapeutów. Część przedstawicieli branży obawia się, że nowe zasady organizacyjne i finansowe mogą wpłynąć na placówki realizujące świadczenia.
Podnoszone są m.in. kwestie terminowego finansowania rehabilitacji przez NFZ, ryzyka wydłużenia kolejek oraz potrzeby dokładnej analizy skutków nowych rozwiązań.
To pokazuje, że ostateczny kształt zmian będzie bardzo ważny nie tylko dla pacjentów, ale też dla placówek, które rehabilitację prowadzą.
Co powinien wiedzieć pacjent?
Po zmianach pacjent nadal będzie potrzebował skierowania na rehabilitację, ale placówka ma dokładniej sprawdzić jego stan zdrowia i poziom samodzielności.
Liczyć się będą m.in. wyniki skal medycznych, cel terapii, możliwość poprawy oraz potrzeba udziału różnych specjalistów.
Jeśli projekt wejdzie w życie, rehabilitacja na NFZ ma być bardziej dopasowana do konkretnego pacjenta. Dla wielu osób może to oznaczać bardziej indywidualne podejście, ale też dokładniejszą kwalifikację niż obecnie.