Leśne jagody kuszą smakiem, ceną i właściwościami odżywczymi. Zanim jednak trafią do koszyka lub prosto do ust, warto znać zasady zbioru i zagrożenie, które przez wiele lat może nie dawać żadnych objawów.
Jagody tylko ręcznie. Za zbieraczkę można dostać mandat
Zbieranie owoców runa leśnego na własne potrzeby jest w lasach państwowych bezpłatne. Nie oznacza to jednak, że można korzystać z dowolnych narzędzi.
Jagody powinny być zbierane wyłącznie ręcznie. Mechaniczne grzebienie i zbieraczki mogą wyrywać liście, łamać pędy oraz uszkadzać całe krzewinki. W efekcie w kolejnych sezonach rośliny mogą wydawać mniej owoców, a zwierzęta tracą część naturalnego pożywienia.
Przekonał się o tym mężczyzna, który 14 lipca 2026 roku zbierał jagody specjalną maszynką w lesie w Nagladach. Za naruszenie zasad otrzymał mandat w wysokości 50 zł.
Zbiór na sprzedaż może wymagać umowy
Bezpłatne zbieranie dotyczy przede wszystkim owoców przeznaczonych na własny użytek. Przy zbiorach prowadzonych na większą skalę lub w celach handlowych może być konieczne zawarcie odpowiedniej umowy z nadleśnictwem.
Trzeba też pamiętać o ograniczeniach obowiązujących na terenach chronionych. W parkach narodowych i rezerwatach zbieranie jagód może być zabronione lub dopuszczone jedynie w określonych miejscach.
Ceny dochodzą do 55 zł za kilogram
Jagody leśne nie bez powodu bywają nazywane „czarnym złotem”. Według danych przytoczonych w materiale źródłowym na początku lipca 2026 roku punkty skupu płaciły najczęściej od 23 do 30 zł za kilogram.
Na rynku w Broniszach ceny były jeszcze wyższe i wynosiły 48–55 zł za kilogram. Wysoka wartość owoców wynika nie tylko z krótkiego sezonu i pracochłonnego zbioru, ale również z ich właściwości.
Jagody zawierają antocyjany, witaminy C, A, E i z grupy B, a także potas, magnez, wapń, żelazo i taniny. Od borówki amerykańskiej odróżnia je ciemny miąższ, kwaśniejszy smak i silnie barwiący sok.
Sanepid ostrzega przed bąblowicą
Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy owoce są jedzone bezpośrednio z krzaka. Na ich powierzchni mogą znajdować się jaja tasiemców z rodzaju Echinococcus, wywołujących bąblowicę.
Pasożyty są wydalane z kałem zakażonych lisów i psów. Jaja mogą trafić na nisko rosnące rośliny, do gleby, wody lub na sierść zwierząt. Do zakażenia dochodzi po połknięciu ich razem z niemytymi owocami albo przez przeniesienie do ust brudnymi rękami.
Objawy mogą pojawić się po 5–15 latach
Bąblowica jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ przez długi czas może rozwijać się bez zauważalnych symptomów. Po zakażeniu tworzą się torbiele, które mogą rosnąć nawet przez 5–15 lat.
Najczęściej lokalizują się w wątrobie i płucach, ale mogą również zaatakować nerki, śledzionę, kości, oko lub ośrodkowy układ nerwowy.
W przypadku zmian w wątrobie mogą wystąpić ból pod prawym łukiem żebrowym, żółtaczka, świąd skóry i spadek masy ciała. Zajęcie płuc może powodować przewlekły kaszel, duszność, ból w klatce piersiowej lub krwioplucie.
Według danych przytoczonych w źródle w 2024 roku w Polsce zgłoszono 73 przypadki bąblowicy.
Mrożenie jagód nie usuwa zagrożenia
Samo krótkie przepłukanie owoców może nie wystarczyć. Jagody należy myć dokładnie pod bieżącą wodą, delikatnie pocierając ich powierzchnię. Większe owoce i warzywa z twardą skórką można czyścić osobną szczotką.
Ważne jest również mycie rąk po powrocie z lasu, kontakcie z ziemią i zabawie ze zwierzętami. Psy powinny być regularnie odrobaczane zgodnie z zaleceniami weterynarza.
Mrożenie nie niszczy jaj tasiemca, dlatego zamrażarka nie zastępuje mycia ani obróbki termicznej.
Dżemy i jagodzianki są bezpieczniejszym wyborem
Najskuteczniejszym sposobem ograniczenia ryzyka jest podgrzanie owoców. Jagody wykorzystane do przygotowania dżemu, kompotu, pierogów lub jagodzianek są bezpieczniejsze niż te spożywane na surowo.
Szczególną ostrożność powinny zachować dzieci, kobiety w ciąży i osoby z osłabioną odpornością. W ich przypadku leśne owoce najlepiej podawać po dokładnym umyciu i obróbce termicznej.