Za maj zapłacę 200,92 zł - prawie dwa razy więcej niż w kwietniu. I bardzo dobrze, że ten wpis powstaje właśnie teraz. W pierwszym odcinku monitoringu obiecałem, że jeśli przyjdzie gorszy miesiąc, pokażę go z taką samą szczegółowością jak ten dobry. Maj był dokładnie takim miesiącem - i właśnie dlatego jest ciekawszy niż kwiecień.
Krótka lista moich majowych "grzechów" przeciwko taryfie dynamicznej: przez sporą część miesiąca nie było mnie w domu, więc przegapiłem wszystkie dni z cenami ujemnymi (a w grupach użytkowników Pstryka maj wyglądał jak festiwal screenshotów z rachunkami za 0 zł albo wręcz ujemnymi). Tesla zjadła 267,81 kWh. Do tego doszły dwa nowe odbiorniki, których w kwietniu nie było: jacuzzi z metrem sześciennym wody do podgrzania i klimatyzacja chodząca przez kilka dni.
Innymi słowy: zrobiłem mniej więcej wszystko, czego "nie wolno" robić na taryfie dynamicznej. Zero przesuwania zużycia, zero polowania na tanie godziny, za to nowe energochłonne zabawki. Wynik? Rachunek wciąż 39% niższy niż w taryfie G11 - a kwotowo oszczędność niemal identyczna jak w kwietniu. Poniżej całe rozliczenie, potwierdzenie obietnicy z poprzedniego wpisu i jedna rozbieżność w liczbach, którą będę śledził do następnego odcinka.
W skrócie - rachunek za maj 2026
- Zużycie wg faktury: 411,60 kWh, do zapłaty: 200,92 zł (po rozliczeniu depozytu -58,11 zł z kwietnia).
- Pełny koszt prądu (z dystrybucją) 0,63 zł/kWh vs ~1,04 zł/kWh w taryfie G11 - oszczędność ok. 169 zł mimo zerowej optymalizacji.
- Depozyt z kwietnia rozliczony co do grosza - mechanizm net-billingu potwierdzony na żywym rachunku, dokładnie tak, jak zapowiadałem.
- Nowy depozyt na czerwiec: 85,82 zł za 384,67 kWh oddane do sieci (0,181 zł/kWh netto, współczynnik korekcyjny 1,23).
Surowy paragon - faktura prognozowana za maj 2026
Tym razem zamiast zrzutu z aplikacji pokazuję pełną fakturę. Formalnie wystawia ją Bankilo Obrót S.A. - spółka obrotu, przez którą rozliczany jest Pstryk - a dokument nosi nazwę "faktura prognozowana". Co to znaczy, wyjaśniam niżej, bo to ważne dla jednej rozbieżności w liczbach. Najpierw pozycje z rachunku:
| Pozycja | Ilość | Cena netto | Wartość brutto |
|---|---|---|---|
| Pobrana energia | 411,60 kWh | 0,235 zł/kWh | 119,18 zł |
| Opłata za obsługę | 411,60 kWh | 0,08 zł/kWh | 40,50 zł |
| Opłaty dystrybucyjne | 1 szt. | 79,10 zł | 97,29 zł |
| Akcyza | 411,60 kWh | 0,005 zł/kWh | 2,06 zł |
| Razem brutto | 259,03 zł | ||
| Rozliczenie depozytu prosumenta (kwiecień) | -58,11 zł | ||
| Do zapłaty | 200,92 zł |
Sama faktura podaje też gotową statystykę: średnioważony koszt energii w okresie rozliczeniowym to 0,388 zł/kWh (liczony jako koszt energii plus koszt obsługi, podzielone przez pobór). W kwietniu analogiczna wartość była niższa, bo łapałem tanie godziny - w maju płaciłem "jak leci", po cenach godzin, w których dom akurat pobierał prąd.
A "faktura prognozowana"? To rachunek wystawiony, zanim do sprzedawcy spłyną ostateczne, zatwierdzone dane pomiarowe od operatora sieci (u mnie Tauron Dystrybucja). Rozliczenie opiera się na danych dostępnych w momencie wystawienia, a ewentualna różnica wraca później w korekcie. I właśnie tu pojawia się rozbieżność, którą pokazuję w dalszej części wpisu.
Obietnica z kwietnia sprawdzona: -58,11 zł co do grosza
W poprzednim wpisie zapowiedziałem czarno na białym: "sprawdzam, czy depozyt z kwietnia 58,11 zł rzeczywiście pomniejszy majowy rachunek". Sprawdziłem. Pozycja "Rozliczenie depozytu prosumenta: -58,11 zł" zgadza się co do grosza z kwotą, którą Pstryk wyliczył mi w kwietniu za sprzedane 376,76 kWh nadwyżek z fotowoltaiki.
To może wyglądać na drobiazg, ale właśnie po to robię tę serię. Net-billing bywa opisywany jak czarna skrzynka - a tu widać pełny cykl na żywych dokumentach: kwiecień (sprzedaż nadwyżek) → wycena 58,11 zł → maj (kwota schodzi z rachunku). Mechanizm działa dokładnie tak, jak go opisują.
Od razu zamyka się też kolejna pętla: w maju oddałem do sieci 384,67 kWh, wycenione na 0,181 zł/kWh netto, co daje 69,77 zł, a po zastosowaniu współczynnika korekcyjnego 1,23 (tak widnieje na fakturze - wyjaśnienie w FAQ) - 85,82 zł depozytu na czerwiec. Miła niespodzianka: cena sprzedaży wzrosła z 0,154 zł/kWh w kwietniu do 0,181 zł/kWh w maju, czyli o ok. 18%. Spodziewałem się raczej spadku, bo wiosenna nadprodukcja PV zwykle dołuje ceny południowe - a wyszło odwrotnie.
Trzy powody, dla których maj kosztował dwa razy więcej
Powód 1: przegapiłem wszystkie ceny ujemne. Przez dużą część maja nie było mnie w domu. Bez magazynu energii i bez automatyzacji (PSTRYK Connect nadal niewykupiony - na fakturze dalej 0 zł w tej pozycji) nie mam jak łapać okien z ujemnymi cenami zdalnie. Pranie się nie nastawi samo, auto się nie podepnie samo. W kwietniu jeden taki dzień dał mi -13,83 zł na rachunku; w maju z tego mechanizmu nie skorzystałem ani razu. To największa pojedyncza różnica między tymi miesiącami.
Powód 2: Tesla zjadła 267,81 kWh. Tyle pokazuje aplikacja za majowe ładowanie w domu - to ok. 43% całego zużycia gospodarstwa. Przy pełnym koszcie 0,63 zł/kWh to ok. 168 zł w rachunku. Brzmi dużo? To teraz kontekst: te 267,81 kWh to mniej więcej 1500-1700 km zasięgu, czyli ok. 10-11 zł za 100 km. Benzynowym odpowiednikiem przejechałbym to samo za jakieś 40-45 zł na 100 km, a ładując na publicznych ładowarkach po ~2,5 zł/kWh zapłaciłbym ok. 670 zł. Auto elektryczne na taryfie dynamicznej to wciąż najtańszy wariant - nawet w miesiącu, w którym ładowałem "jak popadnie" zamiast w tanie godziny.
Powód 3: jacuzzi i klimatyzacja. Nowości w domu. Sama fizyka podgrzania metra sześciennego wody o ~27°C to ok. 31-33 kWh - jednorazowo, a do tego dochodzi utrzymywanie temperatury. Klimatyzacja chodziła przez kilka dni, bez szału, ale w kwietniu nie chodziła wcale. Nie rozdzielę tych odbiorników co do kilowatogodziny (nie mam jeszcze podliczników), ale razem z autem tłumaczą, czemu zużycie wg faktury skoczyło z 344,51 kWh w kwietniu do 411,60 kWh w maju.
Bilans energetyczny domu - 585 kWh z dachu, ok. 625 kWh zużycia
Falownik pokazał za maj 585 kWh produkcji z fotowoltaiki. Według eLicznika do sieci oddałem 324,7 kWh, czyli 260,3 kWh (44,5% produkcji) zużyłem na bieżąco w domu - to tzw. autokonsumpcja. Po dodaniu energii pobranej z sieci całkowite zużycie domu w maju to ok. 625 kWh. Z czego, przypominam, ok. 268 kWh to samo auto - "nieruchoma" część domu zużyła ok. 357 kWh.
Ciekawa perspektywa: ilościowo eksport pokrył 89% importu (324,7 z 364,6 kWh wg eLicznika). Dom jest więc energetycznie prawie samowystarczalny w skali miesiąca. Ale finansowo to nie działa 1:1 - sprzedaję po ok. 0,22 zł/kWh (z uwzględnieniem współczynnika 1,23), a kupuję po ok. 0,63 zł/kWh pełnego kosztu. To jest dokładnie różnica między net-billingiem a starym net-meteringiem i dlatego depozyt (85,82 zł) jest dużo mniejszy niż wartość energii, którą oddałem. Kto ma stary system opustów - niech go trzyma; pisaliśmy o tym w teoretycznym wpisie Eweliny.
Faktura prognozowana vs eLicznik - skąd 47 kWh różnicy?
Teraz rzecz, którą obiecałem wyżej. Zestawienie tych samych wielkości z dwóch źródeł:
| Faktura prognozowana | eLicznik (Tauron) | |
|---|---|---|
| Pobrana energia | 411,60 kWh | 364,6 kWh |
| Oddana energia | 384,67 kWh | 324,7 kWh |
Faktura pokazuje więcej w obie strony: o ok. 47 kWh (+13%) przy poborze i ok. 60 kWh (+18%) przy oddaniu. Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, jakie mam na dziś: saldowanie międzyfazowe. eLicznik prezentuje wartości zsaldowane wektorowo między trzema fazami (gdy jedna faza oddaje, a druga w tej samej chwili pobiera, licznik OSD je sobie "skraca"), a prognoza zdaje się opierać na surowszych danych, gdzie pobór i oddanie liczą się osobno. To by tłumaczyło, czemu obie wartości są wyższe o podobny rząd wielkości. Druga część odpowiedzi to sama natura prognozy - rozliczenie finalne robi się na zatwierdzonych danych OSD.
Nie przesądzam. To jest dokładnie ten wątek, który wezmę pod lupę w odcinku #3: czy przyjdzie korekta, ile wyniesie i które liczby okażą się "prawdziwe". Jeśli korekta pójdzie w stronę danych z eLicznika, czerwcowy rachunek może dostać miłą obniżkę za maj.
Ile zapłaciłbym w Tauronie (G11)?
Liczę tak samo jak w kwietniu, na pełnym koszcie z faktury (bez depozytu, bo to osobny mechanizm): 411,60 kWh × ~1,04 zł/kWh = 428,06 zł w taryfie G11. Faktura Pstryk: 259,03 zł. Różnica: ok. 169 zł, czyli 39% taniej - w miesiącu, w którym nie kiwnąłem palcem.
Pełny koszt prądu w maju 2026: 0,63 zł/kWh w Pstryk vs ~1,04 zł/kWh w taryfie G11 - 39% taniej bez ani jednej godziny "polowania na ceny" (faktura SE/P/3984/05/2026; średnie stawki Tauron G11 dla 2026).
Smaczek dla porównujących oba odcinki: w kwietniu oszczędność wyniosła 173 zł (48%), w maju 169 zł (39%). Kwotowo prawie identycznie - bo choć płaciłem drożej za kilowatogodzinę, to zużyłem ich więcej, a każda z nich i tak była tańsza niż w taryfie stałej. Procent spadł, gotówka w kieszeni została praktycznie ta sama.
Niuans uczciwy: Tarcza PSTRYK pilnuje, żeby średnia ważona miesięczna cena energii + opłata serwisowa nie przekroczyła ok. 0,61-0,62 zł/kWh. Mój maj - miesiąc "robiony źle" - zamknął się na 0,388 zł/kWh, czyli wciąż daleko od tego sufitu. Mówiąc wprost: nawet zaniedbana taryfa dynamiczna nie zbliżyła się do poziomu, przy którym przestaje się opłacać.
Gadżet z warsztatu: wyświetlacz cen Pstryka na ESP32
Skoro nie zawsze jestem przy telefonie, żeby sprawdzić ceny - zbudowałem urządzenie, które robi to za mnie. To mały wyświetlacz na ESP32, który pobiera ceny godzinowe prosto z API Pstryka (klucz generuje się w aplikacji) i pokazuje: bieżącą cenę brutto z trendem, wykres całej doby z zaznaczonymi tanimi i drogimi godzinami, najtańsze i najdroższe okno dnia, ceny na jutro (pojawiają się po ok. 12:00), a dla prosumentów także aktualną cenę sprzedaży energii.
Zrobiłem dwie wersje: na LilyGo T-Display-S3-Long (podłużny LCD 3,4", wersja "always-on" do postawienia przy wejściu do kuchni) i na LilyGo T5 4,7" z e-papierem, która działa na baterii - budzi się raz na godzinę, odświeża ekran i zasypia, więc na jednym ładowaniu pracuje miesiącami. Konfiguracja bez grzebania w kodzie: urządzenie wystawia własną sieć Wi-Fi "Pstryk-Setup" i wszystko klika się w przeglądarce telefonu.
Projekt jest open source i leży na GitHubie: github.com/hoffmannkrzysztof/pstryk_esp32. To moja prywatna zabawka, niezwiązana z firmą Pstryk - dzielę się, bo kosztowo to jedna płytka za stówkę z groszami, a "pogodynka cenowa" na blacie realnie zmienia nawyki domowników. Limit API (3 zapytania na godzinę) jest w kodzie respektowany.
Plan na czerwiec 2026
Co konkretnie będę sprawdzał i opiszę w odcinku #3:
- Korekta faktury prognozowanej - czy przyjdzie, ile wyniesie i czy potwierdzi hipotezę o saldowaniu międzyfazowym (411,6 vs 364,6 kWh).
- Rozliczenie depozytu 85,82 zł - drugi pełny cykl mechanizmu, tym razem ze współczynnikiem 1,23 w tle.
- Powrót polowania na ceny ujemne - jestem w domu, sezon PV w pełni, więc wracam do przesuwania prania, zmywarki i ładowania auta na południowe okna.
- Przymiarka do automatyzacji - maj boleśnie pokazał, że ręczne sterowanie działa tylko, gdy jestem na miejscu. Policzę, czy automatyzacja (i ewentualnie magazyn) ma u mnie sens ekonomiczny.
Zasada serii bez zmian: jeśli czerwiec wyjdzie słabo, zobaczycie to w pełnych liczbach.
Czy po takim miesiącu nadal polecam Pstryk?
Tak - i to mocniej niż po kwietniu. Kwiecień pokazał, ile można ugrać, gdy się człowiek stara. Maj pokazał coś cenniejszego: ile zostaje, gdy się nie stara wcale. Zero pilnowania cen, nowe energożerne odbiorniki, auto ładowane bez planu - i wciąż 39% poniżej taryfy stałej, z depozytem prosumenckim działającym jak w zegarku. Cała teoria działania taryfy i Tarczy jest w pierwszym wpisie Eweliny, a pierwszy "dobry" miesiąc - w odcinku #1.
Kod polecający: EWELINA50
50 zł zniżki na pierwszej fakturze PSTRYK
Jeśli się przepinasz, wpisz EWELINA50 przy rejestracji online. Dostajesz 50 zł zniżki, my dostajemy bonus polecający - i obie strony są lepiej zmotywowane, żeby seria monitoringu była rzetelna.
Jawnie: kod polecający to program afiliacyjny PSTRYK, w którym my (jako rodzina) zarabiamy bonus za każdą nową rejestrację. Dlatego im więcej Wam pomożemy, tym lepiej dla obu stron. I dlatego serie miesięcznych podsumowań mają być uczciwe - nie ma sensu polecać czegoś, co nie sprawdzi się u Ciebie w domu.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy taryfa dynamiczna opłaca się, jeśli nie pilnujesz cen?
Mój maj to praktycznie eksperyment naturalny w tej sprawie: zero przesuwania zużycia, zero łapania tanich godzin - i rachunek 39% niższy niż w G11 (259,03 zł vs 428,06 zł pełnego kosztu). Czyli tak: opłaca się nawet "na leniucha", bo średnia cen godzinowych jest po prostu niższa niż stawka taryfy stałej. Pilnowanie cen to bonus - u mnie w kwietniu podbiło oszczędność do 48%.
Czym jest faktura prognozowana i czy będzie korekta?
To rachunek wystawiony zanim sprzedawca dostanie ostateczne, zatwierdzone dane pomiarowe od operatora sieci. Płaci się go normalnie, a różnice wracają w korekcie po spłynięciu danych OSD. U mnie prognoza pokazuje 411,6 kWh poboru, a eLicznik Taurona 364,6 kWh - tę rozbieżność rozliczy właśnie korekta i opiszę ją w odcinku #3.
Ile kosztuje ładowanie samochodu elektrycznego w taryfie dynamicznej?
W maju Tesla pobrała w domu 267,81 kWh, co przy moim pełnym koszcie 0,63 zł/kWh daje ok. 168 zł za ok. 1500-1700 km - czyli ok. 10-11 zł na 100 km. Dla porównania: auto spalinowe to 40-45 zł na 100 km, a publiczne ładowarki (~2,5 zł/kWh) policzyłyby za tę samą energię ok. 670 zł. I to był miesiąc ładowania "bez planu" - w kwietniu, łapiąc ceny ujemne, część kilometrów miałem dosłownie za darmo.
Ile prądu zużywa jacuzzi?
Sama fizyka: podgrzanie 1 m³ (1000 litrów) wody o ok. 27°C to ok. 31-33 kWh - jednorazowo, przy napełnieniu. Do tego dochodzi utrzymywanie temperatury (straty cieplne zależne od izolacji i pokrywy) oraz pompy i filtracja. W maju przy moich cenach samo nagrzanie kosztowało ok. 20 zł. Wniosek praktyczny: jacuzzi na taryfie dynamicznej najlepiej grzać w tanie godziny - to idealny "przesuwalny" odbiornik, czego w maju oczywiście nie zrobiłem.
Skąd współczynnik 1,23 przy depozycie prosumenckim?
Na mojej fakturze sekcja oddanej energii ma dopisek "z uwzględnieniem współczynnika korekcyjnego 1.23": wartość netto sprzedaży (69,77 zł) jest mnożona przez 1,23 i dopiero ta kwota (85,82 zł) zasila depozyt. Logika: depozyt pomniejsza fakturę w kwotach brutto, więc i wartość sprzedaży doprowadzana jest do poziomu brutto (1,23 odpowiada 23% VAT). Dla prosumenta to korzystne - każda złotówka netto ze sprzedaży kasuje pełną złotówkę brutto na rachunku.
Podsumowanie - 200,92 zł, które uspokaja
Trzy rzeczy z majowego rachunku, które warto zapamiętać:
- Najgorszy realny scenariusz użytkowy wciąż wygrywa z taryfą stałą. Nieobecność, auto ładowane bez planu, jacuzzi i klimatyzacja - a rachunek i tak 169 zł (39%) niższy niż w G11. Kwotowo niemal tyle samo oszczędności co w "perfekcyjnym" kwietniu.
- Net-billing przeszedł test dokumentów. Depozyt 58,11 zł zapowiedziany w kwietniu zszedł z majowej faktury co do grosza; na czerwiec czeka kolejne 85,82 zł.
- Faktura prognozowana ≠ eLicznik - 47 kWh różnicy w poborze to wątek otwarty. Hipotezę (saldowanie międzyfazowe) i finał z korektą poznacie w odcinku #3.
Następne podsumowanie - rachunek za czerwiec, korekta majowej prognozy i powrót do polowania na ceny ujemne - opublikuję w pierwszej połowie lipca. Wpadnijcie sprawdzić, czy mechanizm znowu zadziała co do grosza.
Źródła: faktura prognozowana SE/P/3984/05/2026 (Bankilo Obrót S.A. / PSTRYK) za maj 2026 - zanonimizowany skan w treści, eLicznik Tauron Dystrybucja (odczyty za maj 2026), aplikacja Tesla (energia ładowania), aplikacja falownika PV (produkcja), średnie stawki Tauron G11 dla 2026 (~1,04 zł/kWh pełnego kosztu). Wszystkie liczby aktualne na dzień publikacji (czerwiec 2026). Artykuł zawiera kod polecający z programu afiliacyjnego PSTRYK - autor otrzymuje bonus przy rejestracji nowych klientów.