Intercyza od lat budzi wiele emocji i nieporozumień. Dla jednych jest sposobem na ochronę majątku, dla innych symbolem braku zaufania między małżonkami. Jednak wokół tego rozwiązania narosło tyle mitów, że wiele osób podejmuje ważne decyzje finansowe i spadkowe w oparciu o błędne przekonania.
Największy z nich? Przekonanie, że podpisanie intercyzy sprawia, iż małżonkowie przestają po sobie dziedziczyć. To nieprawda. A skutki takiego błędnego założenia mogą być bardzo kosztowne.
Czym właściwie jest intercyza?
Intercyza, czyli umowa majątkowa małżeńska, pozwala zmienić ustawowy ustrój majątkowy obowiązujący między małżonkami. Najczęściej prowadzi do ustanowienia rozdzielności majątkowej, co oznacza, że każdy z małżonków posiada własny majątek i samodzielnie nim zarządza.
W praktyce oznacza to między innymi, że:
- każdy ma własne konto bankowe i własne oszczędności,
- wynagrodzenie za pracę nie trafia do majątku wspólnego,
- nieruchomości kupione przez jednego z małżonków należą wyłącznie do niego,
- wierzyciele jednego małżonka mają ograniczone możliwości sięgania po majątek drugiego.
Właśnie dlatego intercyza jest często wybierana przez przedsiębiorców, osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz małżonków posiadających znaczny majątek.
Największy mit: intercyza wyłącza dziedziczenie
To najczęstsze nieporozumienie związane z intercyzą.
Wiele osób uważa, że skoro mają rozdzielność majątkową, to po śmierci jednego z małżonków drugi nie będzie miał prawa do spadku.
Tymczasem intercyza nie pozbawia małżonka prawa do dziedziczenia ustawowego.
Jeżeli zmarły nie pozostawi testamentu, jego mąż lub żona nadal należą do pierwszej grupy spadkobierców ustawowych. Oznacza to, że dziedziczą razem z dziećmi zmarłego, a w przypadku ich braku – z innymi krewnymi zgodnie z zasadami określonymi w Kodeksie cywilnym.
Dlaczego tak wiele osób się myli?
Powód jest prosty.
Ludzie często mylą dwa zupełnie różne obszary prawa:
- prawo rodzinne,
- prawo spadkowe.
Intercyza reguluje kwestie majątkowe między małżonkami za życia. Natomiast po śmierci jednego z nich zaczynają obowiązywać przepisy prawa spadkowego.
Innymi słowy:
- intercyza decyduje o tym, kto jest właścicielem majątku za życia,
- przepisy spadkowe decydują o tym, kto odziedziczy majątek po śmierci.
To zasadnicza różnica, której wiele osób nie dostrzega.
Jak intercyza wpływa na spadek?
Choć intercyza nie wyłącza dziedziczenia, może znacząco wpłynąć na wartość majątku podlegającego podziałowi.
Przykład
Małżeństwo posiada mieszkanie warte 1 milion złotych.
Bez intercyzy
Przy wspólności majątkowej mieszkanie stanowi majątek wspólny.
Po śmierci męża:
- połowa mieszkania należy już do żony,
- do spadku trafia jedynie udział zmarłego wynoszący 50%.
Oznacza to, że dziedziczeniu podlega majątek o wartości 500 tysięcy złotych.
Z intercyzą
Jeżeli mieszkanie zostało kupione wyłącznie przez męża i należy do jego majątku osobistego:
- do spadku trafia całe mieszkanie warte 1 milion złotych.
Żona nadal dziedziczy, ale spadek obejmuje znacznie większą wartość majątku.
Czy intercyza chroni przed długami po śmierci małżonka?
To kolejny popularny mit.
Za życia rozdzielność majątkowa rzeczywiście może chronić jednego małżonka przed problemami finansowymi drugiego. Dotyczy to szczególnie przedsiębiorców oraz osób prowadzących działalność gospodarczą.
Sytuacja zmienia się jednak po śmierci.
Jeżeli zmarły pozostawił długi, mogą one wejść do spadku razem z jego majątkiem.
Dlatego spadkobiercy powinni dokładnie przeanalizować sytuację finansową zmarłego przed podjęciem decyzji o przyjęciu spadku.
Warto pamiętać, że obecnie obowiązujące przepisy przewidują co do zasady przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, co ogranicza odpowiedzialność za długi do wartości odziedziczonego majątku.
A co z zachowkiem?
Wiele osób zakłada również, że intercyza pozwala uniknąć roszczeń związanych z zachowkiem.
To również nie jest prawda.
Prawo do zachowku przysługuje określonym członkom najbliższej rodziny, którzy zostali pominięci w testamencie.
Sama rozdzielność majątkowa:
- nie likwiduje zachowku,
- nie pozbawia nikogo uprawnień wynikających z prawa spadkowego,
- nie chroni automatycznie przed roszczeniami finansowymi.
Może jedynie wpływać na sposób ustalania majątku, który będzie brany pod uwagę przy obliczaniu należnych kwot.
Jak naprawdę wyłączyć małżonka od dziedziczenia?
Jeżeli ktoś chce, aby małżonek nie dziedziczył po jego śmierci, sama intercyza nie wystarczy.
W praktyce możliwe są między innymi:
- sporządzenie testamentu,
- wydziedziczenie przy spełnieniu ustawowych przesłanek,
- prawomocny rozwód,
- sądowa separacja.
Każde z tych rozwiązań wywołuje jednak inne skutki prawne i wymaga indywidualnej analizy sytuacji rodzinnej.
Dlaczego ten mit może być niebezpieczny?
Błędne przekonanie o skutkach intercyzy często prowadzi do poważnych problemów.
Niektórzy są przekonani, że po podpisaniu rozdzielności majątkowej ich majątek automatycznie trafi do dzieci lub innych krewnych.
Po śmierci okazuje się jednak, że małżonek nadal posiada pełne prawa spadkowe wynikające z ustawy.
W efekcie dochodzi do:
- sporów rodzinnych,
- wieloletnich postępowań sądowych,
- konfliktów o nieruchomości,
- problemów związanych z zachowkiem.
Wiele z tych sytuacji można byłoby uniknąć poprzez odpowiednie zaplanowanie sukcesji majątku jeszcze za życia.
Podsumowanie
Największy mit dotyczący intercyzy polega na przekonaniu, że rozdzielność majątkowa automatycznie pozbawia małżonka prawa do spadku. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie.
Intercyza wpływa na sposób zarządzania majątkiem za życia małżonków oraz na skład majątku wchodzącego do spadku, ale nie wyłącza dziedziczenia ustawowego ani prawa do zachowku.
Dlatego osoby planujące zabezpieczenie majątku dla dzieci, ochronę firmy lub ograniczenie przyszłych sporów rodzinnych powinny pamiętać, że sama intercyza nie rozwiązuje wszystkich problemów spadkowych. W wielu przypadkach konieczne jest również sporządzenie testamentu oraz odpowiednie zaplanowanie sukcesji majątkowej.