Reforma Państwowej Inspekcji Pracy wraca w nowej odsłonie. Tym razem bez rygoru natychmiastowej wykonalności i bez kontrowersyjnych decyzji administracyjnych podejmowanych przez inspektorów PIP. W zamian rząd proponuje model, w którym to sąd pracy będzie miał decydujący głos w sporach o charakter zatrudnienia. To kluczowa zmiana, która wpłynie na tysiące pracowników i pracodawców w całym kraju.
Reforma PIP wraca. Cel? Walka z umowami śmieciowymi
Nowy projekt reformy, opracowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej we współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości, nadal ma na celu ograniczenie nadużywania umów cywilnoprawnych tam, gdzie powinna obowiązywać umowa o pracę. Przekształcanie takich umów to jeden z tzw. kamieni milowych związanych z wypłatą środków z KPO – Polska ma czas na wdrożenie tych zmian do 30 czerwca 2026 r.
Premier zablokował pierwszą wersję reformy
Pierwotny projekt zakładał, że inspektor PIP będzie miał prawo samodzielnie uznać, że między stronami istnieje stosunek pracy, a jego decyzja będzie natychmiast wykonalna. Premier Donald Tusk nie zgodził się jednak na tak daleko idące uprawnienia urzędników. Uzasadniał to zbyt dużym ryzykiem dla przedsiębiorców i możliwą utratą miejsc pracy. Dlatego konieczne było wypracowanie kompromisowego rozwiązania.
Co się zmienia? Kluczowa rola sądu pracy
W nowym projekcie decyzje inspektorów nadal będą możliwe, ale nie będą miały mocy natychmiastowej. Zamiast tego, będą wykonalne dopiero po upływie terminu na wniesienie odwołania lub po prawomocnym wyroku sądu pracy.
Sąd stanie się więc organem kontrolnym, który:
-
może zatwierdzić lub odrzucić decyzję inspektora,
-
nada decyzji skutki prawne, również wsteczne (np. w kwestii ZUS czy urlopów),
-
zakończy postępowanie, jeśli strony wcześniej same się porozumieją.
Jak będzie wyglądała procedura po kontroli?
Nowy model postępowania zakłada kilkustopniową reakcję na nieprawidłowości. Jeśli podczas kontroli PIP wykryje, że zatrudnienie odbywa się na podstawie umowy zlecenia, mimo że powinna obowiązywać umowa o pracę, inspektor w pierwszej kolejności wyda tzw. polecenie.
Polecenie może dotyczyć:
-
zawarcia umowy o pracę między stronami,
-
dostosowania obecnej umowy cywilnoprawnej do przepisów, tak by nie miała cech stosunku pracy.
Jeśli strony zastosują się do polecenia – sprawa zostanie zakończona. Jeśli nie – inspektor może:
-
wydać decyzję administracyjną o istnieniu stosunku pracy (która wejdzie w życie dopiero po wyroku sądu),
-
lub złożyć pozew do sądu pracy, jeśli potrzebne są skutki wsteczne.
Nowa instytucja: indywidualna interpretacja Głównego Inspektora Pracy
Jedną z nowości jest wprowadzenie przepisów o indywidualnej interpretacji przepisów prawa pracy, które będzie wydawał Główny Inspektor Pracy. Taka interpretacja ma pomóc wyjaśniać, czy w danym przypadku mamy do czynienia z umową o pracę, czy cywilnoprawną.
Co ważne – interpretacja będzie wiążąca, ale również podlega odwołaniu, a jej wykonanie zostanie wstrzymane do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd, jeśli ktoś się na nią nie zgodzi.
Ochrona dla pracownika, czas na zmiany dla firm
W nowym projekcie znalazły się też zapisy chroniące pracowników przed działaniami odwetowymi. Pracodawca nie będzie mógł np. zwolnić pracownika w związku z decyzją inspektora PIP. Złamanie tego zakazu będzie skutkowało karą finansową.
Jednocześnie rząd proponuje 6-miesięczny okres przejściowy dla firm. W tym czasie pracodawcy mogą samodzielnie przekształcić umowy cywilnoprawne w umowy o pracę i uniknąć konsekwencji, które mogą pojawić się po wejściu w życie nowych przepisów.
Sądy przeciążone, a rząd chce przyspieszenia
Zmiany zakładają także nowe procedury w sądach pracy. Zgodnie z projektem:
-
sąd ma rozpoznać sprawę w terminie maksymalnie 30 dni od wpływu,
-
możliwe będą posiedzenia niejawne oraz wyroki częściowe,
-
wszystkie dowody strony mają przedstawić już na początku procesu.
Celem tych rozwiązań jest ograniczenie przewlekłości i uproszczenie procedur, ale eksperci ostrzegają, że sądy pracy już teraz są przeciążone. Przeciętny sędzia rozpatruje nawet 900 spraw rocznie, a niektóre postępowania potrafią trwać 5–6 lat. Wątpliwości budzi to, czy nowa reforma nie pogłębi tego problemu.
Kiedy reforma wejdzie w życie?
Nowelizacja ma zostać przyjęta w pierwszym półroczu 2026 r. i wejść w życie po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia. W najbliższym czasie projekt trafi na obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów.
To oznacza, że już w drugiej połowie 2026 r. mogą ruszyć kontrole PIP według nowych zasad, a decyzje o ewentualnych przekształceniach umów będą wymagały zatwierdzenia przez sądy.
Co to oznacza dla pracowników i pracodawców?
Dla osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, które w rzeczywistości spełniają warunki umowy o pracę, nowa reforma to szansa na dochodzenie swoich praw. Dla pracodawców – to sygnał, by uporządkować formy zatrudnienia, zanim zrobi to inspektor lub sąd.
Nowe przepisy będą bardziej przejrzyste, ale też bardziej wymagające – zarówno w zakresie dokumentowania zatrudnienia, jak i przestrzegania prawa pracy.