Zmiany, które nadchodzą, nie będą kosmetyczne. W polskich szkołach zaczyna się proces, który w ciągu najbliższych lat może radykalnie zmienić sytuację tysięcy nauczycieli. Na razie problem jest mało widoczny, ale dane pokazują jasno: system edukacji wchodzi w trudny okres.
Mniej dzieci w szkołach. Pierwsze skutki już widać
Kuratorzy oświaty alarmują, że liczba dzieci w przedszkolach wyraźnie spada. To kluczowy sygnał ostrzegawczy, bo właśnie te roczniki za 2–3 lata trafią do szkół podstawowych.
Gdy uczniów jest mniej, maleje liczba oddziałów, a to bezpośrednio przekłada się na mniejszą liczbę godzin i etatów nauczycielskich. Ten proces już się rozpoczął i będzie się pogłębiał.
2027/2028 – przełomowy moment dla oświaty
Z prognoz demograficznych wynika, że w roku szkolnym 2027/2028 liczba przedszkolaków spadnie poniżej 1,2 mln. W kolejnych latach – według pesymistycznych scenariuszy – może spaść nawet poniżej miliona.
To moment, w którym szkoły odczują pełne skutki zmian. Eksperci wskazują, że po 2027 roku zacznie spadać także liczba nauczycieli.
Kto może stracić pracę jako pierwszy?
Najbardziej zagrożeni są:
-
nauczyciele wychowania przedszkolnego,
-
nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej,
-
pedagodzy pracujący w małych szkołach i gminach o niskiej liczbie urodzeń.
Jednak prognozy pokazują, że redukcje etatów mogą objąć także inne specjalizacje, gdy fala mniejszych roczników dotrze do szkół ponadpodstawowych.
Liczby nie pozostawiają złudzeń
Jak wskazuje Ministerstwo Edukacji Narodowej, ostatni naprawdę liczny rocznik (ponad 400 tys. uczniów) jest już w szkole. Tymczasem:
-
w 2024 roku urodziło się 252 tys. dzieci,
-
w 2025 roku prognozowana liczba urodzeń to ok. 240 tys..
To oznacza gwałtowny spadek liczby uczniów w kolejnych latach, a tym samym mniejsze zapotrzebowanie na kadrę.
MEN reaguje. Szkoły mają dostać nowe zadania
Rząd nie ukrywa, że likwidacja szkół to realne zagrożenie, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Dlatego przyjęto projekt nowelizacji Prawa oświatowego, który ma dać samorządom nowe możliwości.
Zgodnie z planami szkoły będą mogły funkcjonować jako lokalne centra życia społecznego, oferując m.in.:
-
opiekę nad dziećmi do 3. roku życia,
-
zajęcia dla seniorów,
-
wydarzenia kulturalne i społeczne,
-
tworzenie filii szkół, zamiast ich całkowitej likwidacji.
To próba ratowania placówek, ale nie gwarantuje utrzymania wszystkich etatów nauczycielskich.
Likwidacje szkół już się zaczęły
Samorządy coraz częściej składają wnioski o zamykanie szkół, do których uczęszcza zbyt mało uczniów. W niektórych regionach liczba takich wniosków rośnie z roku na rok.
MEN i kuratoria podkreślają, że konieczne będzie porozumienie między gminami a administracją, jednak nie da się całkowicie uniknąć trudnych decyzji.
Co to oznacza dla nauczycieli?
Dla wielu pedagogów nadchodzące lata mogą oznaczać:
-
niepewność zatrudnienia,
-
konieczność zmiany placówki lub miejsca pracy,
-
łączenie etatów lub ograniczenie godzin,
-
przekwalifikowanie się lub szukanie pracy poza szkołą.
MEN nie zapowiada masowych zwolnień wprost, ale dane demograficzne pokazują, że rynek pracy w oświacie będzie się kurczył.