Wkrótce w polskich szkołach może nastąpić rewolucja, która wpłynie na codzienność setek tysięcy uczniów i ich rodziców. Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało nowelizację przepisów, która ma zmienić podejście do wyglądu uczniów w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Nowe zasady mają wejść w życie już w 2026 roku.
Uczeń sam zdecyduje, jak chce wyglądać
Nowe przepisy zakładają, że każdy uczeń będzie miał prawo do samodzielnego kształtowania swojego wyglądu i ubioru, o ile nie będzie to sprzeczne z normami społecznymi i bezpieczeństwem w szkole.
Znikną ograniczenia dotyczące koloru włosów, fryzur czy dodatków (np. kolczyków), które wciąż funkcjonują w wielu statutach szkolnych. Zgodnie z propozycją MEN, szkoły nie będą mogły już zakazywać farbowania włosów czy narzucać „naturalnego” wyglądu.
MEN: Koniec z dyskryminacją za wygląd
Ministerstwo podkreśla, że nowe przepisy mają chronić uczniów przed dyskryminacją ze względu na wygląd. Oznacza to, że uczniowie nie będą mogli być karani czy upominani tylko dlatego, że ich wygląd nie podoba się nauczycielowi lub dyrekcji.
Wiceministra Katarzyna Lubnauer wyjaśnia, że to krok w stronę nowoczesnego, otwartego i przyjaznego prawa oświatowego, które lepiej odpowiada na potrzeby młodzieży.
Nowe przepisy już od 2026 roku
Projekt nowelizacji został przekazany do Stałego Komitetu Rady Ministrów, a ostatnie prace nad nim odbyły się 11 grudnia 2025 roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowe zasady będą obowiązywać już w 2026 roku.
Ale nie wszystko będzie dozwolone
MEN zaznacza, że zmiany nie oznaczają pełnej dowolności. Wciąż obowiązywać będą ogólnie przyjęte normy społeczne. Co to oznacza w praktyce?
Ubrania uczniów:
-
nie mogą nawoływać do nienawiści,
-
nie mogą być dyskryminujące,
-
nie mogą łamać prawa ani zagrażać bezpieczeństwu.
Ponadto uczniowie będą musieli stosować się do zasad obowiązujących podczas zajęć praktycznych, takich jak lekcje WF, warsztaty, laboratoria czy pracownie.
Każda szkoła ma dziś własne zasady. To ma się zmienić
Do tej pory każda szkoła mogła samodzielnie ustalać reguły dotyczące wyglądu uczniów. W niektórych placówkach wciąż obowiązują zapisy wymagające np. naturalnego koloru włosów lub zakazu noszenia makijażu.
Nowelizacja ma ujednolicić przepisy i zakończyć prawny chaos, który panował w statutach szkolnych. MEN chce, by prawo było jasne, zrozumiałe i takie samo w każdej szkole.
Głośna sprawa z Krakowa pokazała problem
Temat wyglądu uczniów wrócił na pierwsze strony po głośnym incydencie w jednym z krakowskich liceów. Jak wynika z interpelacji poselskiej Katarzyny Matusik-Lipiec, dyrektor miał zasugerować uczniowi zmianę fryzury, co ostatecznie doprowadziło do tego, że chłopak w trakcie lekcji trafił do fryzjera i ogolił głowę. Sprawa wzbudziła ogromne emocje. Według posłów, było to nadużycie uprawnień i naruszenie granic ucznia.
Dyrektor został tymczasowo zawieszony, a przypadek posłużył jako dowód na konieczność uporządkowania przepisów.
A co z mundurkami szkolnymi?
Przepisy pozwalają szkołom wprowadzić jednolite stroje, ale nie jest to obowiązek. Dyrektor może podjąć decyzję sam lub na wniosek rodziców, nauczycieli czy uczniów. Jeśli szkoła zdecyduje się na mundurki, wzór musi być uzgodniony ze wszystkimi stronami.
Przypomnijmy, że obowiązek mundurków funkcjonował w 2007 roku, ale został zniesiony już rok później.
Co to oznacza dla rodziców i uczniów?
Jeśli Twoje dziecko chce farbować włosy, nosić kolczyki, stylizować fryzurę lub ubierać się oryginalnie, to w świetle nowych przepisów nie powinno być z tego powodu karane ani upominane. Zmiany mają wesprzeć indywidualność i wyraźnie zakazać dyskryminacji, która dotąd często miała miejsce „w białych rękawiczkach”.