Barbara Kurdej-Szatan nie dała się uciszyć! Publikuje kolejny post

Agnieszka

Lifestyle

Nov. 22, 2021, 8:37 a.m.

Barbara Kurdej-Szatan nie dała się uciszyć! Publikuje kolejny post

 Barbara Kurdej-Szatan bez wątpienia znajduje się teraz na cenzurowanym z powodu swojej niedawnej kontrowersyjnej wypowiedzi na temat działań Straży Granicznej. Sprawa jej wpisu nieco ucichła, jednak aktorka znów postanowiła poruszyć trudne tematy. Tym razem zabrała głos w sprawie społeczności LGBTQ+ oraz w sprawie migrantów.

Barbara Kurdej-Szatan postanowiła udostępnić na swoim InstaStories fragment na temat przeżyć Marii Konopnickiej. Poetka obserwowała bowiem migrację Polaków z Ameryki Południowej i opisywała ją między innymi w listach.

"Nikt ich pod dach przyjąć nie chciał. 21 dni szli o głodzie po lasach, kradnąc jarzyny, a nocując w błocie, po rowach, bo były deszcze" – brzmi fragment przytoczonego listu, który udostępniła aktorka.

Barbara Kurdej-Szatan przytaczając ten fragment z pewnością chciała zwrócić uwagę na obecny kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej.

Co więcej, aktorka postanowiła też odnieść się do życia prywatnego Marii Konopnickiej i przypomnieć, że przez lata żyła ona w związku z drugą kobietą - Marią Dulębianką, malarką i pisarką. 

“Przypominam, że Maria Konopnicka - pisarka i sufrażystka!, która napisała “Rotę”, żyła przez 20 lat w związku partnerskim z Maria Dulebianką - malarką, pisarką, działaczką społeczną na rzecz kobiet”. 

Barbara Kurdej-Szatan publikuje informacje społeczności “Rodziny bez granic”

Na swoim Instagramie aktorka przekazała dalej informacje udostępnione przez społeczność “Rodziny bez granic”. Wystosowała ona list w 17 językach na swoim Facebooku.

W liście zawarty jest opis sytuacji na granicy oraz ostrzeżenie dla migrantów, że próba przekroczenia granicy jest bardzo niebezpieczna.

“Przekraczanie granicy Białoruś - Polska i Białoruś - Litwa jest skrajnie niebezpieczne. Obecnie granice są zamknięte. Białoruskie służby okradają ludzi i siłą przepychają przez drut żyletkowy na granicy z Polską. Planują rozdzielanie rodzin. W Polsce ogłoszono Stan Wyjątkowy. Wojsko pilnuje granicy i nie przepuszcza nikogo. Osoby są wyłapywane w polskim lesie i zawracane na Białoruś. Strefa nadgraniczna staje się pułapką, z której nie ma wyjścia. Jest bardzo zimno (w nocy poniżej 0 stopni Celsjusza) i pada deszcz. Setki przybyszów głodują i nie mają wody. Jest duże ryzyko śmierci z wychłodzenia. Podróż na Białoruś to zagrożenie życia. Jest śmiertelnie niebezpiecznie. Kilka osób już umarło. Nie dajcie nabrać się oszustom, którzy chcą tylko Waszych pieniędzy.” - czytamy w poście. (link).