Program bezpłatnych leków pozostaje jednym z najważniejszych elementów wsparcia starszych pacjentów. Rosnące wydatki oraz ogromna liczba niewykorzystanych preparatów sprawiają jednak, że obecne zasady mogą zostać przebudowane. Analizowane rozwiązania mogą bezpośrednio wpłynąć na to, które leki nadal będą wydawane bez dopłaty.
700 ton leków trafiło do utylizacji. Skala problemu może być większa
Dyskusja dotycząca bezpłatnych leków nie ogranicza się wyłącznie do rosnących kosztów refundacji. Coraz większe znaczenie ma również marnowanie preparatów wykupionych przez pacjentów, które ostatecznie nie są wykorzystywane.
Według informacji przedstawionych przez prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej z około 3 tys. aptek odebrano łącznie 700 ton leków przeznaczonych do utylizacji. W Polsce funkcjonuje około 12 tys. aptek, dlatego rzeczywista skala niewykorzystanych preparatów może być znacznie większa.
Do odpadów trafiają również leki, które nadal mają odpowiednio długi termin ważności. Część z nich została wykupiona na zapas, lecz później lekarz zmienił terapię, dawkę albo substancję czynną. W takich sytuacjach niewykorzystanych opakowań nie można przekazać innemu pacjentowi.
Problem pogłębia możliwość wykupywania zapasów obejmujących kilka miesięcy leczenia. Im więcej opakowań pacjent otrzyma jednorazowo, tym większe ryzyko strat, gdy jego terapia zostanie zmodyfikowana.
Koszty programu wzrosły do 3,7 mld zł w 2025 roku
Bezpłatne leki dla osób po 75. roku życia są dostępne od około dekady. W 2023 roku program rozszerzono również na seniorów, którzy ukończyli 65 lat. Od tego czasu rosła liczba uprawnionych pacjentów, wydawanych opakowań oraz produktów znajdujących się na liście refundacyjnej.
Łączne wydatki na bezpłatne leki dla seniorów, osób do 18. roku życia i kobiet w ciąży wyniosły:
-
około 1,5 mld zł w 2023 roku,
-
3 mld zł w 2024 roku,
-
3,7 mld zł w 2025 roku.
W ciągu dwóch lat koszty wzrosły więc o około 2,2 mld zł. Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia analizują obecnie, czy pieniądze przeznaczane na program są wykorzystywane w najbardziej efektywny sposób.
W 2025 roku program objął około 7,2 mln osób
Z danych NFZ wynika, że w 2025 roku z bezpłatnych leków dla seniorów skorzystało około 7,2 mln osób. Było to o 3,2 proc. więcej niż rok wcześniej.
Znacznie szybciej rosła jednak wartość refundacji recept z uprawnieniem „S”. Zwiększyła się ona o 23,4 proc., a więc wielokrotnie mocniej niż liczba pacjentów.
W tym samym czasie wzrosła średnia kwota dopłacana przez NFZ do pojedynczej pozycji na recepcie. W 2024 roku wynosiła 54,3 zł, a rok później już 64,6 zł na jedno opakowanie.
Na zwiększenie wydatków wpływa też szersza dostępność programu. Od lutego 2025 roku recepty z odpowiednim uprawnieniem mogą wystawiać lekarze wszystkich specjalizacji, również podczas wizyt realizowanych poza publicznym systemem ochrony zdrowia.
NFZ płaci za tanie zamienniki i drogie leki oryginalne
Jednym z najważniejszych problemów obecnego systemu jest sposób finansowania preparatów zawierających tę samą substancję czynną.
Na liście bezpłatnych leków mogą znajdować się produkty różnych producentów, które mają to samo działanie i taką samą dawkę, ale znacząco różnią się ceną. NFZ pokrywa obecnie zarówno koszt najtańszego zamiennika, jak i znacznie droższego preparatu oryginalnego.
Oznacza to, że pacjent może otrzymać bezpłatnie lek kosztujący kilkadziesiąt złotych albo jego odpowiednik kosztujący kilkaset złotych. Z punktu widzenia Funduszu różnica ma ogromne znaczenie, szczególnie gdy podobne recepty realizują miliony osób.
To właśnie w ograniczeniu refundacji najdroższych odpowiedników NFZ widzi możliwość znalezienia największych oszczędności.
Trzy warianty zmian. Senior może dopłacić do droższego produktu
Według dostępnych informacji NFZ przeanalizował trzy możliwe warianty przebudowy listy bezpłatnych leków.
Pierwszy zakłada, że Fundusz finansowałby w całości najtańszy dostępny preparat. Pacjent nadal mógłby wybrać droższy odpowiednik, ale musiałby samodzielnie pokryć różnicę w cenie.
Drugi wariant przewiduje stopniowe ograniczanie maksymalnej kwoty refundacji. Początkowo mogłaby ona wynosić do 150 proc. ceny najtańszego preparatu, a następnie zostać obniżona do 100 proc. w ciągu pięciu kwartałów.
Trzecia opcja miałaby uwzględniać dodatkowe wskaźniki, w tym cenę zbytu netto oraz warunki obowiązujące na rynku farmaceutycznym.
W zależności od wybranego rozwiązania oraz zachowania pacjentów, możliwe oszczędności oszacowano na od 0,5 do 1,8 mld zł.
Najbardziej radykalny wariant prawdopodobnie nie zostanie wybrany
Ministerstwo Zdrowia nie chce wprowadzać zmian bez wcześniejszego sprawdzenia, czy producenci i hurtownie są w stanie zapewnić odpowiednią liczbę tańszych zamienników.
Usunięcie wszystkich produktów droższych od najtańszego odpowiednika mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której dostępnego preparatu zabraknie w aptekach. Wówczas oszczędności finansowe zostałyby osiągnięte kosztem bezpieczeństwa pacjentów.
Dlatego przed podjęciem decyzji ma zostać przeprowadzona co najmniej trzymiesięczna analiza rynku. Resort chce sprawdzić m.in. dostępność leków, zdolności produkcyjne firm farmaceutycznych oraz możliwość zapewnienia ciągłości terapii.
Pod uwagę ma być brane również bezpieczeństwo lekowe kraju. Z tego względu istotne będzie zachowanie na liście preparatów wytwarzanych przez krajowych producentów.
Czy darmowe leki przestaną być bezpłatne?
Na obecnym etapie nie ma informacji o planowanej likwidacji programu. Rozważane zmiany mają dotyczyć przede wszystkim sposobu finansowania droższych odpowiedników, a nie całkowitego odebrania seniorom prawa do bezpłatnego leczenia.
Pacjenci prawdopodobnie nadal będą mogli otrzymać lek bez dopłaty, ale może to być najtańszy dostępny zamiennik. Osoba wybierająca produkt droższy mogłaby zostać zobowiązana do zapłacenia różnicy.
Nie ma jednak jeszcze projektu przepisów ani oficjalnego harmonogramu ich wprowadzenia. Ostateczny kształt zmian będzie zależał od analiz NFZ, stanowiska Ministerstwa Zdrowia oraz rozmów z producentami.
Program wymaga kontroli, ale nie powinien stracić swojej funkcji
Bezpłatne leki stanowią realne wsparcie dla osób starszych, które często muszą przyjmować kilka preparatów jednocześnie. Ograniczenie dostępu do terapii mogłoby doprowadzić do przerywania leczenia i pogorszenia zdrowia pacjentów.
Jednocześnie obecny system pozwala na finansowanie bardzo drogich odpowiedników oraz gromadzenie nadmiernych zapasów. Setki ton leków przeznaczanych do utylizacji pokazują, że samo zwiększanie budżetu nie rozwiąże problemu.
Najważniejszym zadaniem będzie więc znalezienie równowagi między oszczędnościami a bezpieczeństwem seniorów. Program może zostać utrzymany, ale zasady wyboru leków, wielkość jednorazowo wydawanych zapasów i sposób ustalania refundacji prawdopodobnie będą wymagały dokładniejszej kontroli.