W wielu europejskich krajach balkonowa fotowoltaika staje się codziennością. Mieszkańcy bloków produkują własny prąd, obniżają rachunki i kupują gotowe zestawy nawet w popularnych marketach. Tymczasem w Polsce szykowane przepisy mogą mocno utrudnić rozwój takich instalacji.
Balkonowe OZE robi furorę w Niemczech
Za Odrą małe instalacje fotowoltaiczne montowane na balkonach przeżywają prawdziwy boom. Szacuje się, że w Niemczech działa już około miliona takich systemów.
Największą popularnością cieszą się zestawy typu „plug and play”, które można samodzielnie podłączyć do zwykłego gniazdka elektrycznego. Takie produkty pojawiły się już w ofercie dużych sieci handlowych, m.in. Lidla czy Ikei.
Rozwiązanie szczególnie zainteresowało mieszkańców bloków oraz osoby wynajmujące mieszkania, które wcześniej nie miały możliwości korzystania z klasycznej fotowoltaiki dachowej.
Zestawy można kupić nawet w markecie
W Niemczech zakup balkonowego OZE stał się wyjątkowo prosty. Podstawowe zestawy kosztują od około 350 do 450 euro, a sklepy regularnie organizują promocje dla klientów.
Coraz większym zainteresowaniem cieszą się również małe magazyny energii. Pozwalają one przechowywać prąd wyprodukowany w ciągu dnia i wykorzystać go wieczorem — np. do zasilania lodówki, telewizora czy oświetlenia.
Przykładem jest magazyn energii oferowany przez niemieckiego Lidla. Urządzenie o pojemności 2,24 kWh kosztowało w promocji około 299 euro, czyli niewiele ponad 1200 zł.
W Polsce podobny sprzęt kosztuje dużo więcej
Ten sam magazyn energii można znaleźć także w polskiej ofercie Lidla, jednak cena jest znacznie wyższa. W Polsce urządzenie kosztuje ponad 3 tys. zł.
Eksperci wskazują, że wpływ na to mają m.in.:
- słabiej rozwinięty rynek balkonowej fotowoltaiki,
- bardziej skomplikowane przepisy,
- mniejsza skala sprzedaży,
- dodatkowe formalności związane z montażem takich urządzeń.
Nowe przepisy mogą uderzyć w mieszkańców bloków
Największe emocje budzą jednak projektowane przepisy WT 2026 dotyczące magazynów energii i fotowoltaiki balkonowej.
Projekt zakłada objęcie dodatkowymi wymaganiami urządzeń o pojemności większej niż 2 kWh. Problem w tym, że wiele małych domowych magazynów energii mieści się właśnie w tym zakresie.
W praktyce może to oznaczać poważne utrudnienia dla mieszkańców bloków, którzy chcieliby korzystać z balkonowego OZE.
Zakazy dla balkonów, loggii i tarasów
Projekt nowych regulacji przewiduje ograniczenia dotyczące montażu magazynów energii:
- w mieszkaniach,
- na balkonach,
- loggiach,
- tarasach,
- strychach,
- poddaszach nieużytkowych.
To właśnie te miejsca są najczęściej wykorzystywane przez mieszkańców budynków wielorodzinnych.
Eksperci ostrzegają, że takie przepisy mogą praktycznie zatrzymać rozwój balkonowej fotowoltaiki w Polsce.
Polska może obrać zupełnie inny kierunek niż Europa
Podczas gdy Niemcy, Austria czy Wielka Brytania upraszczają procedury i zachęcają mieszkańców do produkcji własnej energii, Polska rozważa znacznie bardziej restrykcyjne rozwiązania.
W wielu krajach balkonowe OZE traktowane jest jako sposób na:
- obniżenie rachunków za prąd,
- zwiększenie niezależności energetycznej,
- poprawę bezpieczeństwa energetycznego podczas awarii sieci.
W Polsce głównym argumentem za ograniczeniami są kwestie bezpieczeństwa pożarowego.
Czy balkonowe OZE rzeczywiście jest niebezpieczne?
Statystyki z krajów zachodnich pokazują jednak, że ryzyko pożaru takich instalacji jest bardzo niskie.
Analizy rynku niemieckiego wskazują, że prawdopodobieństwo pożaru domowego magazynu energii wynosi około 0,005 proc. rocznie.
Dla porównania dużo częściej do pożarów prowadzą tradycyjne systemy ogrzewania na paliwa stałe.
Eksperci podkreślają również, że nowoczesne urządzenia są wyposażane w coraz skuteczniejsze zabezpieczenia, czujniki i systemy ochrony baterii.
Mieszkańcy bloków mogą stracić szansę na tańszy prąd
Dla wielu osób balkonowa fotowoltaika mogłaby być najprostszym sposobem na częściowe uniezależnienie się od rosnących cen energii.
Mały panel i niewielki magazyn energii pozwalają wykorzystać część wyprodukowanego prądu na własne potrzeby bez konieczności kosztownej instalacji dachowej.
Jeśli jednak projekt WT 2026 zostanie przyjęty w obecnym kształcie, rozwój takich rozwiązań w Polsce może mocno wyhamować.