Dlaczego w Polsce brakuje teraz pelletu? Odpowiedź jest prostsza, niż myślisz

Ewelina
Biznes i finanse
20.02.2026
Dlaczego w Polsce brakuje teraz pelletu? Odpowiedź jest prostsza, niż myślisz

W lutym 2026 roku problem braku pelletu drzewnego w Polsce nie zaczął się w magazynach producentów. Zaczął się w lesie i na placach tartacznych – przy zamarzniętych kłodach drewna i temperaturach, które w wielu regionach spadały poniżej -15°C.

To właśnie długotrwałe, silne mrozy okazały się kluczowym czynnikiem, który uruchomił lawinę zdarzeń: spadek przetarcia drewna, ograniczenie podaży trocin, wzrost kosztów suszenia i w efekcie – niedobór pelletu w całym kraju.

Rozkładamy tę zagadkę na czynniki pierwsze.


1. Niskie temperatury = mniej przetarcia drewna

Wbrew obiegowej opinii, pellet nie powstaje bezpośrednio z wyciętych drzew. To produkt uboczny przetwórstwa – głównie z trociny powstającej podczas przetarcia drewna na tarcicę, elementy konstrukcyjne czy meble.

I tu pojawia się kluczowy problem zimy 2026.

Według producentów z różnych regionów Polski:

Wydajność przetarcia ze względu na niskie temperatury i zamrożone kłody spadła nawet o 20–50%.

Dlaczego?

  • Zamarznięte drewno jest twardsze i trudniejsze w obróbce.

  • Piły zużywają się szybciej.

  • Linie produkcyjne pracują wolniej.

  • Część zakładów ogranicza zmiany z powodu awarii i kosztów energii.

Jeśli tartak przerabia o 30% mniej drewna, to automatycznie powstaje o 30% mniej trocin. A bez trocin nie ma produkcji pelletu.

2. Mniej trocin, wyższa cena surowca

Jeszcze rok temu cena trociny wynosiła średnio 60–70 zł za metr przestrzenny. W lutym 2026 osiąga nawet 120 zł.

To niemal podwojenie kosztu podstawowego surowca.

Warto zrozumieć skalę wpływu:

  • surowiec stanowi znaczną część kosztu produkcji pelletu,

  • jego niedobór powoduje walkę cenową między producentami,

  • mniejsze zakłady są wypychane z rynku przez większych graczy.

Gdy podaż surowca spada nagle, a popyt na pellet rośnie z powodu mrozów, rynek reaguje gwałtownie – rosną ceny i pojawiają się braki.

3. Zamrożone drewno to także większe zawilgocenie trocin

Paradoksalnie, silne mrozy nie oznaczają „suchego” surowca. W praktyce zimą trocina często jest bardziej wilgotna, szczególnie przy odwilżach i ponownym zamarzaniu.

A mokry pellet nie spełnia norm jakościowych (np. ENplus A1).

Co musi zrobić producent?

  • dosuszyć surowiec w suszarniach bębnowych,

  • zużyć więcej energii,

  • wydłużyć czas produkcji.

To oznacza:

  • wyższe koszty energii,

  • mniejszą wydajność linii,

  • wolniejsze tempo wprowadzania produktu na rynek.

W warunkach rekordowego zapotrzebowania każdy dodatkowy dzień suszenia ma znaczenie.

4. Tło systemowe: ograniczona podaż drewna

Obecny kryzys nie wziął się znikąd. Branża drzewna już wcześniej była pod presją.

Moratorium na część wycinek wprowadzone w styczniu 2024 r. przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz ograniczenia w pozyskaniu drewna wpłynęły na:

  • mniejszą dostępność surowca,

  • wzrost cen drewna,

  • spadek produkcji w sektorze drzewnym i meblarskim.

W 2024 r.:

  • wartość produkcji w sektorze meblarskim spadła o 16% względem 2022 r.,

  • 35% firm drzewnych zakończyło rok stratą,

  • 30% firm meblarskich było pod kreską.

To oznacza mniej przetarcia, a więc mniej odpadów drzewnych, z których powstaje pellet opałowy.

Zima 2026 tylko uwidoczniła problem, który narastał od dwóch lat.

5. Gwałtowny wzrost popytu w mroźnym lutym

Równolegle z problemami podażowymi nastąpił wzrost zużycia.

  • Kotły na pellet są coraz popularniejsze.

  • Wiele gospodarstw domowych przeszło na to paliwo po wymianie „kopciuchów”.

  • Długotrwałe mrozy zwiększyły zużycie nawet o kilkadziesiąt procent.

Gdy popyt rośnie w tym samym momencie, gdy podaż spada – powstaje klasyczna luka rynkowa.

Nawet producenci pracujący 24/7 nie byli w stanie uzupełnić magazynów w takim tempie, w jakim znikał towar.

6. Dlaczego magazyny nie zabezpieczyły rynku?

Wielu klientów pyta: „Dlaczego producenci nie zrobili zapasów?”

Odpowiedź jest prosta:

  • magazynowanie pelletu wymaga suchej, dużej przestrzeni,

  • produkcja odbywa się w dużej mierze „na bieżąco”,

  • przy ograniczonej podaży surowca nie da się zbudować dużych rezerw.

Jeśli w styczniu przetarcie spada o 30–40%, to w lutym nie ma czego sprzedawać – nawet jeśli linia produkcyjna działa bez przerwy.

7. Efekt psychologiczny – zakupy na zapas

Kiedy pojawiły się pierwsze informacje o brakach, klienci zaczęli kupować więcej niż zwykle.

  • 1 tona zamieniła się w 2–3 tony.

  • Składy opału wyprzedały zapasy szybciej niż planowano.

  • Ceny zaczęły rosnąć jeszcze dynamiczniej.

To klasyczny mechanizm rynkowy, który dodatkowo pogłębił niedobór pelletu w Polsce.

8. Czy sytuacja się ustabilizuje?

Jeśli temperatury wzrosną w marcu i kwietniu:

  • przetarcie w tartakach wróci do normy,

  • dostępność trocin poprawi się,

  • presja popytowa spadnie wraz z końcem sezonu grzewczego.

Jednak rok 2026 pokazał jednoznacznie, że rynek pelletu jest silnie uzależniony od warunków pogodowych, a nie tylko od decyzji administracyjnych czy eksportu.

Wnioski: temperatura była iskrą zapalną

Choć ograniczenia w pozyskaniu drewna, wzrost cen surowca i sytuacja w branży drzewnej mają ogromne znaczenie, to w lutym 2026 kluczową rolę odegrały ekstremalne temperatury.

To one:

  • zmniejszyły wydajność przetarcia o 20–50%,

  • ograniczyły podaż trocin,

  • podniosły koszty suszenia,

  • zwiększyły zużycie pelletu w domach,

  • wywołały presję cenową i niedobory.

Brak pelletu nie jest więc efektem jednej decyzji czy jednego błędu. To rezultat splotu czynników, w którym mróz stał się elementem krytycznym.

Dla użytkowników oznacza to jedno: zakup pelletu poza sezonem grzewczym przestaje być opcją – staje się koniecznością.

# sezon grzewczy
Kluczowe Punkty
  • Ekstremalne mrozy (-15 °C i niżej) spowodowały spadek przetarcia drewna o 20–50 %.
  • Niedobór trocin przełożył się na niemal dwukrotny wzrost ich ceny (do 120 zł/m³).
  • Zwiększona wilgotność zamrożonych trocin podniosła koszty suszenia i spowolniła produkcję.
  • Moratorium na wycinkę z 2024 r. ograniczało podaż drewna już przed falą mrozów.
  • Popyt eksplodował – gospodarstwa spalały więcej pelletu, a liczba kotłów na to paliwo rośnie.
  • Magazyny były puste, bo produkcja działa głównie „just-in-time” i brakowało miejsca na rezerwy.
  • Efekt paniki zakupowej pogłębił braki – klienci kupowali 2–3× więcej niż zwykle.
  • Rynek pelletu okazał się wrażliwy na pogodę, ceny surowców i decyzje administracyjne.
  • Stabilizacja możliwa dopiero wraz z ociepleniem i powrotem normalnego przetarcia.
  • Kluczowy wniosek: kupowanie pelletu poza sezonem staje się koniecznością.
Zostań z nami