„Mąż wrócił po Sylwestrze o 8 rano. I nawet nie przeprosił” - pisze Agnieszka [LIST]

Ewelina
Listy do redakcji
02.01.2026 10:44
„Mąż wrócił po Sylwestrze o 8 rano. I nawet nie przeprosił” - pisze Agnieszka [LIST]

Agnieszka zgodziła się, by jej mąż spędził Sylwestra z kolegami. Sama została z dziećmi. Nie miała wielkich oczekiwań. Ale nie sądziła, że zniknie na całą noc, wróci nad ranem i zachowa się, jakby nic się nie stało. Ani słowa wyjaśnienia. Ani przepraszam.

LIST OD CZYTELNICZKI

Nie jestem zaborcza. Naprawdę. Jestem żoną, która rozumie, że mąż ma prawo do własnego życia, do znajomych, do odpoczynku. Mamy dwójkę dzieci, jesteśmy razem 12 lat, przeszliśmy niejedno. Ale Sylwester w tym roku… przelał czarę.

Mój mąż od miesiąca mówił, że jego koledzy organizują męską domówkę. Że chcą pogadać, pośmiać się, napić. Nie miałam nic przeciwko. Powiedziałam: „Idź, baw się. Ja zostanę z dziećmi.”

Włożyłam dzieciom piżamy w renifery, zrobiłam kolację, obejrzeliśmy bajkę, wypiliśmy kakao o północy. Było cicho, ale rodzinnie. Położyłam się spać koło 1:30. Zerkając na telefon. Bez żadnej wiadomości.

Obudziłam się o 6. Pusto. O 7:15 napisałam: „Wszystko ok?” Nie odpisał.

Wrócił o 8:05. Zaspany. Zdezorientowany. Bez słowa.

Zapytałam tylko: „Naprawdę nie mogłeś napisać?” Wzruszył ramionami: „Nie chciałem cię budzić.”

Nie przeprosił. Nie wytłumaczył. Zachowywał się, jakby to było całkowicie normalne. Jakby ja - jego żona - nie siedziała całą noc z narastającym niepokojem.

Nie chodzi o to, że był z kolegami. Chodzi o to, jak bardzo nie wziął mnie pod uwagę.

Czy naprawdę tak trudno wysłać jedną wiadomość? Czy to już ten moment, w którym przestaliśmy się dla siebie liczyć?

Agnieszka

ODPOWIEDŹ REDAKCJI

Droga Agnieszko,

Twój list jest prosty - ale uderzająco prawdziwy. Bo nie mówisz o zdradzie, awanturze czy dramatycznym rozstaniu. Mówisz o czymś, co rani głęboko: o byciu zlekceważoną.

Cisza może boleć bardziej niż krzyk

Nie potrzebowałaś godziny po godzinie relacji z imprezy. Potrzebowałaś sygnału, że on o Tobie myśli. Jednego zdania: „Jest ok, zaraz wracam, bawimy się dobrze.”

To, że tego nie zrobił, mówi więcej niż myśli.

To nie o kontrolę - to o szacunek

Nie chodzi o to, że chciałaś go kontrolować. Chciałaś tylko wiedzieć, że jest bezpieczny. I że nie jesteś niewidzialna.

Partnerstwo to nie tylko wspólne rachunki i dzieci. To wzajemne uwzględnianie się - nawet w drobiazgach.

Dlaczego to tak boli?

Bo być może to nie pierwszy raz. Być może są inne momenty, w których masz wrażenie, że Twoje uczucia są mniej ważne. Bo on „nie chce dramy”, „jest zmęczony”, „nie rozumie, o co ci chodzi”.

To bardzo częsty schemat w dłuższych związkach: brak jawnego konfliktu, ale też brak prawdziwej obecności.

Co możesz zrobić?

Nie zaciskaj zębów. Nie udawaj, że „to nic takiego”. Wprost powiedz: „To, że nie napisałeś, nie było drobnostką. Poczułam się zignorowana. Potrzebuję wiedzieć, że jesteś dla mnie obecny - nawet jeśli fizycznie cię nie ma.”

I zapytaj też siebie…

Czy czujesz, że między wami brakuje już dialogu? Czy to była jednorazowa sytuacja - czy sygnał większego oddalenia?

Bo jeśli czujesz się sama, będąc w związku - warto się temu przyjrzeć głębiej.

Agnieszko, masz prawo czuć się zraniona. Masz prawo mówić o tym głośno. I masz prawo oczekiwać szacunku - nie tylko w Sylwestra, ale każdego dnia roku.

Z troską,

Redakcja Kobiece Inspiracje

Informacja redakcyjna

Powyższy materiał ma charakter informacyjny i ogólny. Nie stanowi porady psychologicznej ani terapeutycznej i nie może zastąpić indywidualnej konsultacji ze specjalistą zdrowia psychicznego. Każda sytuacja emocjonalna i relacyjna może mieć wiele ukrytych kontekstów, które wpływają na interpretację problemu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie treści artykułu.

Drogie Czytelniczki i Czytelnicy, jeśli zmagacie się z podobnymi doświadczeniami lub chcecie podzielić się swoją historią, napiszcie do nas na [email protected]. Gwarantujemy anonimowość i dyskrecję. Jesteśmy tutaj, by wysłuchać i wspierać.