Co klienci nagminne kradną w restauracjach? Straty po sezonie można liczyć w tysiącach złotych.

Patrycja

Newsy

29.09.2021 16:22

Co klienci nagminne kradną w restauracjach? Straty po sezonie można liczyć w tysiącach złotych.

Nie wszyscy klienci, podczas wizyty w restauracji zachowują się tak jak powinni. Część z nich nagminnie wynosi pewne rzeczy. Jak się okazuje kradzież w restauracji to powszechne zjawisko!

Zdjęcie Co klienci nagminne kradną w restauracjach? Straty po sezonie można liczyć w tysiącach złotych. #1

Klienci nagminne kradną w restauracjach!

Wbrew pozorom klienci nie wynoszą z restauracji jedynie doznań smakowych. Część z nich kradnie wyposażenie! To nagminne zachowanie, na które skarżą się właściciele lokali gastronomicznych.

Co najczęściej ginie z restauracji?

Część gości po wizycie w restauracji, przywłaszcza sobie pewne elementy wyposażenia. Zastanawiasz się co najczęściej ginie z lokali gastronomicznych?

Przede wszystkim są to elementy zastawy stołowej i serwisu obiadowego: sztućce, kieliszki, kufle, szklanki, filiżanki, a nawet talerze, czy miski. Goście często zabierają ze sobą solniczki, pieprzniczki, zestawy do przypraw i uchwyty na serwetki. Przywłaszczają sobie nawet papier toaletowy, ręczniki papierowe, mydło w płynie, czy odświeżacze powietrza z WC! Giną też elementy dekoracyjne: wazoniki, świeczki, lampki. Pomysłowość złodziei nie zna granic…

Zdjęcie Co klienci nagminne kradną w restauracjach? Straty po sezonie można liczyć w tysiącach złotych. #2

To nie są jednorazowe przypadki…

W rozmowie z portalem internetowym trójmiasto.pl, pracownik jednej z nadmorskich restauracji opowiada, o tym jak częsty jest to proceder: „regularnie giną nam polarowe koce, kilka razy ktoś zabrał ze sobą obrus. Żeby zminimalizować straty kupujemy teraz koce jak najtańsze i po prostu częściej je dokładamy/wymieniamy. Kiedy pracowałem przy molo w Sopocie, zdarzało się wielokrotnie, że ktoś podprowadzał nam leżak”.

Straty liczone w tysiącach złotych

Goście uważają, że takie przywłaszczanie mienia to drobnostki, które umykają personelowi i pozostają niezauważone przez obsługę. Jednak skala takich kradzieży jest bardzo duża i generuje to poważne straty. Właściciele lokali co rusz muszą uzupełniać wyposażenie i dokupywać nowe przedmioty. Koszt pojedynczej rzeczy jest niewielki, ale z czasem suma robi się pokaźna! W rozmowie z trójmiasto.pl właściciel jednej z restauracji w Warszawie wyznaje, że „straty po sezonie mogą się liczyć nawet w tysiącach”.

Brak konsekwencji za drobne kradzieże

Restauratorzy mają związane ręce, a drobne kradzieże w restauracji pozostają bez konsekwencji. Uważają, że poszczególne sumy są tak małe, że wzywanie policji po prostu nie ma sensu. Wydawałoby się, że osoby odwiedzające restauracje zachowują pewien poziom kultury i wiedzą jak się zachować. Niestety nie wszyscy stosują się do ogólnie przyjętych zasad!