Na początku jest fascynacja, motyle w brzuchu i wiadomości wysyłane o 2 w nocy. Potem wspólne mieszkanie, codzienność, rachunki, dzieci, obowiązki i pytanie:„Co chcesz na obiad?”
I właśnie wtedy wiele osób zaczyna się zastanawiać:czy istnieje moment, w którym związki przechodzą największy kryzys?
Psychologowie od lat analizują ten temat i wiele badań pokazuje, że istnieje pewien okres, w którym ryzyko zdrady i rozpadu relacji wyraźnie rośnie.
Najczęściej chodzi o okolice… 7. roku związku.
„Kryzys siódmego roku” naprawdę istnieje?
To zjawisko jest znane od dziesięcioleci i ma nawet swoją nazwę: „7-year itch”, czyli syndrom siódmego roku.
Psychologowie zauważyli, że właśnie po około 7 - 8 latach wiele par doświadcza:
– spadku satysfakcji ze związku,
– większej liczby konfliktów,
– emocjonalnego oddalenia,
– rutyny,
– a czasem także zdrady. ()
Co ciekawe, podobny schemat pojawia się w różnych krajach i badaniach.
Po ilu latach ryzyko zdrady rośnie najmocniej?
Badanie opisane w „Journal of Sex Research” pokazało, że:
– u kobiet największe ryzyko zdrady pojawiało się między 6. a 10. rokiem związku,
– u mężczyzn tendencja do niewierności rosła wraz ze stażem relacji i była szczególnie widoczna po 11 latach małżeństwa.
Inne analizy wskazywały natomiast, że właśnie 7. rok relacji jest jednym z najbardziej krytycznych momentów dla wielu par.
Brzmi brutalnie?
Trochę tak. Ale psychologowie podkreślają jedną ważną rzecz:to nie liczba lat „powoduje” zdradę.
To raczej moment, w którym zaczynają kumulować się problemy, które wcześniej były zamiatane pod dywan.
Dlaczego właśnie wtedy?
Eksperci wskazują kilka powodów.
1. Kończy się etap idealizowania partnera
Na początku związku mózg działa trochę jak po lampce prosecco.Widzimy partnera lepiej, niż jest naprawdę.
Ale po kilku latach:
– emocje opadają,
– codzienność staje się przewidywalna,
– a romantyczne „nie mogę bez ciebie żyć” zamienia się w:„Kupiłeś papier do drukarki?”
To naturalne.
Problem pojawia się wtedy, gdy para przestaje budować relację, a zaczyna tylko „obsługiwać życie”.
2. Pojawia się rutyna
Psychoterapeuci często mówią, że wiele związków nie kończy się przez wielką tragedię.
One kończą się przez tysiące małych zaniedbań:
– brak rozmowy,
– brak bliskości,
– ciągłe zmęczenie,
– życie obok siebie zamiast razem.
I właśnie wtedy część osób zaczyna szukać emocji poza związkiem.
Nie zawsze chodzi o seks.
Czasem chodzi o poczucie:„Ktoś znowu mnie zauważył.”
3. To moment największego życiowego przeciążenia
Między 30. a 45. rokiem życia wiele osób jest zwyczajnie przemęczonych.
Kariera, dzieci, kredyt, presja finansowa, brak czasu dla siebie.
Psychologowie podkreślają, że w takim okresie ludzie częściej zaczynają:
– oceniać swoje życie,
– zastanawiać się „czy o to mi chodziło?”,
– porównywać się do innych,
– tęsknić za emocjami z początku relacji.
I właśnie wtedy kryzysy w związku potrafią eksplodować.
Ale uwaga - zdrada nie zawsze oznacza koniec miłości
To może być najbardziej niewygodna prawda.
W terapii par bardzo często okazuje się, że zdrada nie wynikała z braku uczuć, ale z:
– samotności,
– frustracji,
– braku bliskości,
– poczucia bycia niewidzialnym,
– albo zwykłej ucieczki od własnych problemów.
Oczywiście to nie usprawiedliwia zdrady.
Ale pokazuje, że temat jest dużo bardziej skomplikowany niż:„przestał kochać”.
Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz
Psychologowie zauważają, że pary, które przechodzą kryzys około 7–10 roku związku i uczą się go przepracowywać… często później budują dużo stabilniejsze relacje.
Bo kończy się etap iluzji.
A zaczyna prawdziwe partnerstwo.
Takie bez filtrów, romantycznych cytatów i udawania idealnych ludzi.
Czy każdy związek musi przejść kryzys?
Nie.
Ale niemal każdy długoletni związek przechodzi moment, w którym trzeba zdecydować:czy nadal chcemy być razem świadomie,czy tylko jesteśmy razem z przyzwyczajenia.
I właśnie od tej odpowiedzi bardzo często zależy wszystko.