Święta minęły, dzieci cieszyły się z prezentów - w tym tych wręczonych w kopertach. Kilka dni później Anna zorientowała się, że pieniędzy nie ma. A najgorsze było to, że nikt z rodziny nie był zdziwiony. Nikt nie zapytał. Nikt nie szukał. Tylko niezręczna cisza i uniki.
LIST OD CZYTELNICZKI
Długo zastanawiałam się, czy napisać ten list. Bo to wstydliwe. Bo to „nie wypada”. Bo przecież nie mówi się publicznie, że w rodzinie ktoś mógł coś ukraść.
Ale jednak piszę. Bo trzech tygodni czuję ogromny niesmak i żal, z którymi nie potrafię sobie poradzić. I może ktoś inny, kto to przeczyta, poczuje się mniej samotny w podobnej sytuacji.
Święta spędziliśmy u rodziców mojego męża - jak co roku. Ciepła atmosfera, prezenty, wspólne posiłki. Byli też jego siostra z mężem i ich dwójka dzieci. Nasze dzieci - 8-letni syn i 5-letnia córka - dostały od dziadków i chrzestnych po kopercie z pieniędzmi. Wszystko łącznie około 600 złotych. Pieniądze schowałam do swojej torebki, potem - w naszej sypialni gościnnej, do walizki. Tak robiłam zawsze.
Po powrocie do domu... kopert nie było. Przeszukałam walizkę, torebkę, szuflady. Zapytałam męża - nic nie wie. Dzieci też nie ruszały.
Najpierw pomyślałam: może gdzieś spadły, może zostawiłam. Zadzwoniłam do teściowej. Powiedziała: - A może wypadły gdzieś przy pakowaniu?
Następnego dnia napisałam na grupie rodzinnej:
„Hej, ktoś może widział koperty z pieniędzmi dla dzieci? Może przy zbieraniu rzeczy trafiły gdzieś przez pomyłkę?”
Odpowiedzi? - „Nie, nie widzieliśmy.” - „Pewnie się znajdą.” - „Dzieci czasem coś przestawią.” I koniec. Zero zainteresowania. Zero inicjatywy, by pomóc.
A ja wiem, że ich nie ma. Nie spadły. Nie przepadły. Ktoś je zabrał. I niestety - zrobił to w domu, gdzie miałam czuć się bezpiecznie.
Nie wiem, co gorsze: sam fakt, że zniknęły pieniądze dzieci, czy to, że rodzina udaje, że nic się nie stało.
Od tamtej pory nie potrafię spojrzeć tak samo na moją szwagierkę, na jej męża, na nikogo. Czuję wstyd, niepokój, żal. I jeszcze większy ból, gdy dzieci pytają: - Mamo, a gdzie te pieniądze od dziadka? Chciałem kupić Lego…
Co mam im powiedzieć? Że ktoś ukradł? Że „zniknęły”? Czy że czasem nawet w rodzinie nie można być pewnym niczego?
Czy ja przesadzam? Czy powinnam drążyć temat, choć wszyscy milczą?
A może po prostu pogodzić się z tym i udawać razem z nimi?
Anna
ODPOWIEDŹ REDAKCJI
Droga Anno,
Dziękujemy, że mimo wstydu i wątpliwości odważyłaś się napisać ten list. Bo choć temat może wydawać się „przyziemny” - dotyczy czegoś znacznie głębszego niż pieniądze. Chodzi o zaufanie, bezpieczeństwo i granice w rodzinie.
To nie „tylko koperty”
Zniknięcie prezentów - a konkretnie pieniędzy podarowanych dzieciom - to nie tylko strata finansowa. To symboliczny cios w Twoje zaufanie. I w miejsce, które miało być domem - a nagle stało się miejscem podejrzeń i milczenia.
Rodzinne tabu: "Nie wypada mówić"
Rodzina bardzo często zamiata pod dywan sytuacje trudne, niewygodne, wstydliwe. Nie dlatego, że wszyscy są źli. Ale dlatego, że nikt nie chce być tym, kto "psuje atmosferę".
Tymczasem to nie Ty ją psujesz. Nieuczciwość i brak reakcji - to właśnie niszczy poczucie wspólnoty.
Czy powinnaś drążyć temat?
Nie musisz urządzać śledztwa. Ale masz pełne prawo jasno powiedzieć, że sprawa nie została wyjaśniona. I że nie chodzi tylko o 600 zł, ale o zasady.
Możesz napisać lub powiedzieć:
„Sprawa kopert nie daje mi spokoju. Nie chodzi o pieniądze, ale o to, że zniknęły w domu, gdzie byliśmy razem. I nikt nie próbuje tego nawet omówić. Jest mi z tym bardzo ciężko.”
A co powiedzieć dzieciom?
Nie musisz ich obciążać szczegółami. Ale warto nazwać rzeczy po imieniu — z prostotą:
„Pieniądze się zgubiły albo ktoś je wziął. To bardzo przykre i nie tak powinno być. Ale najważniejsze, że to nie wasza wina. Mama się tym zajmie.”
To daje im jasność, ale też uczucie opieki i spokoju.
Nie musisz udawać
Masz prawo do zawodu. Masz prawo nie ufać. Masz prawo ustawić granice, nawet w rodzinie. To nie Ty złamałaś coś ważnego. Ty tylko nie zgodziłaś się na udawanie.
Z szacunkiem i pełnym zrozumieniem,
Redakcja Kobiece Inspiracje
Informacja redakcyjna
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i ogólny. Nie stanowi porady psychologicznej ani prawnej i nie może zastąpić indywidualnej konsultacji ze specjalistą. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie treści artykułu. W sytuacjach naruszających poczucie bezpieczeństwa, warto skorzystać z pomocy psychologa, mediatora lub doradcy rodzinnego. Jeśli chcesz podzielić się swoją historią — napisz do nas na [email protected]. Gwarantujemy anonimowość i dyskrecję.