Ewelina nigdy nie była imprezowiczką. Sylwester zwykle spędzali z mężem w domu lub w małym gronie. Tym razem wyszła sama, bo on został z dziećmi. Miało być niewinnie, po prostu chwila oddechu. Ale tej nocy coś w niej pękło. I teraz nie wie, jak ma na siebie patrzeć.
LIST OD CZYTELNICZKI
Mam 35 lat, męża, dwójkę dzieci, pracę, dom, kredyt - wszystko, co trzeba.
I chyba właśnie to „wszystko” sprawiło, że w Sylwestra coś we mnie wybuchło.
Mój mąż został w domu z dziećmi. Było jasne, że po intensywnym grudniu - klasówkach, infekcjach, pracy i gotowaniu - ja potrzebuję jednego wieczoru wolnego. On sam to zaproponował.
„Idź, pobaw się, ja zostanę z małymi.”
Znajoma zaprosiła mnie na domówkę - nic wielkiego, kilka osób, trochę muzyki, jedzenie.
Z początku było normalnie.
Ale potem…
Zaczęłam tańczyć, pić, śmiać się jak dawno nie potrafiłam.
Wypiłam więcej niż zwykle.
Tańczyłam z kolegą znajomej. Dużo, blisko.
Nie pamiętam każdego szczegółu, ale wiem, że nie zatrzymałam się tam, gdzie powinnam.
Nie doszło do zdrady w pełnym sensie, ale było zbyt blisko.
Zbyt intymnie.
Zbyt... nie tak.
Wróciłam około 4 rano.
Mąż spał z dziećmi.
Rano zrobił mi kawę, zapytał, czy dobrze się bawiłam.
Powiedziałam, że było „ok”.
I zamarłam.
Od dwóch dni nie potrafię spojrzeć mu w oczy.
Czuję się podle.
Nie dlatego, że on coś wie - bo nie wie.
Ale dlatego, że ja wiem.
I nienawidzę tego uczucia.
Czy to była zdrada?
Czy jeden wieczór może przekreślić wszystko, co budowaliśmy?
A może to tylko znak, że czegoś mi brakuje?
Co ja mam z tym teraz zrobić?
Ewelina
ODPOWIEDŹ REDAKCJI
Droga Ewelino,
Dziękujemy Ci za ten list - tak trudny, tak szczery, tak bardzo ludzki.
To, co się wydarzyło w Sylwestra, może być różnie oceniane z zewnątrz. Ale nie o ocenę tu chodzi.
Najważniejsze pytanie, jakie możesz sobie zadać, brzmi:
Co sprawiło, że pozwoliłam sobie na przekroczenie tej granicy?
To nie o Sylwestra chodzi
Bo przecież nie był to pierwszy wieczór, kiedy miałaś szansę „zaszaleć”.
A jednak coś właśnie tej nocy pękło.
Być może napięcie, zmęczenie, frustracja, niezaspokojone potrzeby - emocjonalne, cielesne, towarzyskie?
Warto się temu przyjrzeć bez karania siebie, ale też bez udawania, że nic się nie stało.
Czy to była zdrada?
Zdrada ma wiele twarzy.
Nie musi dojść do fizycznej bliskości, by pojawiło się poczucie przekroczenia własnych wartości.
I Ty to poczułaś.
Dlatego teraz trudno Ci spojrzeć mężowi w oczy - nie dlatego, że on coś wie.
Tylko dlatego, że Ty wiesz.
Co teraz?
Nie ma jednej właściwej odpowiedzi.
Ale są rzeczy, które możesz zrobić:
- Zadać sobie pytania: Czego mi brakuje? Czy czuję się spełniona jako kobieta, żona, partnerka?
- Porozmawiać z mężem - niekoniecznie o Sylwestrze, ale o Waszej relacji.
- Może o tym, że czujesz się zmęczona rutyną, że chciałabyś więcej bliskości, zabawy, spontaniczności?
- Nie traktować tej nocy jako definicji siebie.
- To był impuls. Może niechciany, może zawstydzający, ale… ludzki.
Czy mówić prawdę?
To pytanie zadaje sobie wiele osób po podobnych sytuacjach.
Odpowiedź?
Nie ma jednej słusznej.
Jeśli chcesz to wyznać, niech to będzie z intencją oczyszczenia i budowania, a nie przerzucania winy czy zrzucania ciężaru.
Ale jeśli nie czujesz, że to przyniesie coś dobrego - może lepiej skupić się na przemyśleniu i pracy nad sobą.
Ewelino, każdy z nas może się potknąć.
Ważne, co z tym zrobimy dalej.
Twoje poczucie winy świadczy o Twojej empatii i sumieniu - a to znaczy, że wciąż jesteś bardzo obecna w swoim małżeństwie.
Nie pozwól, by jeden wieczór przesłonił Ci wszystko.
Ale też nie ignoruj tego, co mówi Twoje serce.
Z życzliwością,
Redakcja Kobiece Inspiracje
Informacja redakcyjna
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i ogólny.
Nie stanowi porady psychologicznej ani terapeutycznej i nie może zastąpić indywidualnej konsultacji ze specjalistą zdrowia psychicznego.
Każda sytuacja emocjonalna i relacyjna może mieć wiele ukrytych kontekstów, które wpływają na interpretację problemu.