Milionerzy deklarowali finansową pomoc dla Notre Dame. Na obietnicach się skończyło...

Milionerzy deklarowali finansową pomoc dla Notre Dame. Na obietnicach się skończyło...


W połowie kwietnia światowe media żyły tylko fatalnym w skutkach pożarem, do którego doszło w katedrze Notre Dame - jednym z najważniejszych zabytków kultury oraz wizytówki Paryża. Spalona świątynia wymaga gruntownego remontu, co łączy się z ogromnymi kosztami. Te ostatnie częściowo chcieli pokryć francuscy milionerzy, ale najwyraźniej na obietnicach złożonych pod wpływem chwili się skończyło...

François-Henri Pinault



Od pożaru minęły już dwa miesiące, a François-Henri Pinault, który jako pierwszy zadeklarował się wesprzeć odbudowę katedry swoim majątkiem, do tej pory nie wpłacił żadnej darowizny. Mąż aktorki Salmy Hayek już kilkanaście godzin po pożarze wyraził swoje ubolewanie w związku ze stratą tak cennego dla każdego Francuza zabytku i obiecał przelać aż 100 milionów euro na prace remontowe.

Bernard Arnault

Niedługo po nim w podobnym tonie wypowiedział się Bernard Arnault, który jest dyrektorem generalnym wielu znanych marek - kupił m. in. Louis'a Vuitton'a. Arnault junior i Arnault senior mieli wyłożyć łącznie 200 milionów euro, a do grona filantropów szybko dołączyli zarządzający Fundacją Bettencourt, których własnością jest słynna marka L'Oréal. Trzecia darowizna również opiewała na 200 milionów euro.

Zdjęcie Milionerzy deklarowali finansową pomoc dla Notre Dame. Na obietnicach się skończyło... #1
Źródło:https://pl.wikipedia.org/wiki/Bernard_Arnault#/media/Plik:Bernard_Arnault_(3)_-_2017_(cropped).jpg

Tak potężny zastrzyk gotówki pozwoliłby znacznie szybciej przywrócić blask Notre Dame, ale ku ogólnej konsternacji żaden z milionerów nie wywiązał się z obietnic. Co ciekawe, niedoszli darczyńcy chętnie opowiadali w wywiadach o stracie, jaką jest pożar katedry i ich obywatelskim obowiązku odbudowy zabytku, bez którego stolica Francji nie jest już tym samym miejscem. Sami Francuzi od początku podchodzili jednak sceptycznie do obietnic biznesmenów dopatrując się w nich jedynie sprytnego sposobu na przedstawienie się w dobrym świetle. W końcu międzynarodowe media rozpisywały się o hojnym geście bogaczy, ale już znacznie mniej gazet pisze o tym, że nikt nie spełnił obietnic.

Oficjalnie milionerzy czekają na informację o tym, na jaki konkretny cel zostaną przeznaczone ich pieniądze, ale według opinii publicznej to tylko wymówka. Obecnie w spalonej katedrze robotnicy pracują nad uprzątnięciem zawalonego wnętrza, na co też są potrzebne nakłady finansowe. Wygląda na to, że Notre Dame nie może liczyć na obiecaną pomoc. Pozostając w temacie świątyni, nie można nie dodać, że kto daje, a potem zabiera, ten się w piekle poniewiera...

true

Polecane