„W przedszkolu mówią, że syn jest agresywny. W domu tuli młodszą siostrę - pisze Marlena [LIST]”

Justyna
Listy do redakcji
27.05.2026
„W przedszkolu mówią, że syn jest agresywny. W domu tuli młodszą siostrę - pisze Marlena [LIST]”

Każda rozmowa z przedszkolem kończy się podobnie: Marlena słyszy, że jej syn jest „za impulsywny”, „za gwałtowny” albo po prostu agresywny wobec innych dzieci. Problem w tym, że w domu widzi zupełnie inne dziecko — czułe, opiekuńcze i bardzo emocjonalne. Coraz częściej ma wrażenie, że między tymi dwoma obrazami gubi się prawdziwy jej syn.

List od czytelniczki

Mój syn ma pięć lat i od kilku miesięcy regularnie słyszę w przedszkolu, że zachowuje się agresywnie wobec innych dzieci. Raz kogoś popchnął, innym razem zabrał zabawkę albo krzyknął podczas konfliktu. Ostatnio wychowawczyni powiedziała nawet, że „inne dzieci zaczynają się go bać”. Wyszłam z tej rozmowy kompletnie rozbita.

Najtrudniejsze jest to, że w domu widzę zupełnie inne dziecko. Syn potrafi godzinami bawić się z młodszą siostrą, przytula ją, pomaga mi przy niej i bardzo przeżywa, kiedy ktoś płacze. Kiedy słyszę słowo „agresywny”, mam wrażenie, jakby ktoś opisywał obcego chłopca. Nie umiem połączyć tych dwóch obrazów w jedną całość.

Oczywiście wiem, że bywa impulsywny. Łatwo się denerwuje i czasem reaguje zbyt gwałtownie. Nigdy tego nie negowałam. Ale coraz bardziej boję się, że w przedszkolu dostał już łatkę „trudnego dziecka” i każde jego zachowanie jest teraz oceniane ostrzej niż u innych.

Najgorsze są chyba rozmowy po odbiorze. Syn często widzi moje napięcie i pyta, czy znowu „był niegrzeczny”. Ostatnio powiedział nawet: „Mamo, ja chyba jestem zły”. To zdanie siedzi mi w głowie od kilku dni i nie mogę przestać o nim myśleć.

Czuję ogromne zagubienie. Nie wiem już, czy bardziej bronię syna, czy próbuję chronić siebie przed myślą, że naprawdę sobie nie radzi.

Pozdrawiam, Marlena

Odpowiedź redakcji

Dziecko może zachowywać się bardzo różnie w zależności od środowiska

Marlena, pani zagubienie jest bardzo zrozumiałe. Wielu rodziców doświadcza ogromnego dysonansu między tym, jakie dziecko widzą w domu, a tym, co słyszą od nauczycieli czy opiekunów. To jednak wcale nie oznacza, że jedna z tych wersji jest „prawdziwa”, a druga nie.

Dzieci funkcjonują inaczej w różnych warunkach. W domu mają zwykle więcej indywidualnej uwagi, przewidywalności i poczucia bezpieczeństwa. W przedszkolu muszą radzić sobie z hałasem, dużą grupą, frustracją, rywalizacją i koniecznością ciągłego kontrolowania emocji. Niektóre dzieci właśnie w takich warunkach reagują impulsywnie, mimo że w domu są bardzo czułe i opiekuńcze.

Impulsywność nie jest tym samym co „złe dziecko”

Bardzo ważne jest też rozróżnienie między zachowaniem a tożsamością dziecka. To, że dziecko czasem popycha, krzyczy albo reaguje gwałtownie, nie oznacza automatycznie, że jest „agresywne” jako człowiek.

Słowa używane przez dorosłych mają ogromne znaczenie. Dzieci bardzo szybko przejmują etykiety, które słyszą wokół siebie. Dlatego zdanie pani syna: „Ja chyba jestem zły” jest tak poruszające. Pokazuje, że zaczyna on budować obraz samego siebie nie wokół konkretnych trudności, ale wokół poczucia, że „jest problemem”.

Zachowanie dziecka często jest komunikatem o napięciu

Warto też pamiętać, że impulsywne reakcje małych dzieci bardzo często wynikają nie ze złej woli, ale z przeciążenia emocjonalnego i trudności w regulowaniu napięcia. Pięciolatki dopiero uczą się rozpoznawania własnych emocji i kontrolowania reakcji.

Niektóre dzieci mają bardziej intensywny temperament, szybciej się frustrują albo mocniej reagują na chaos grupy. To nie oznacza, że należy ignorować trudne zachowania, ale warto patrzeć na nie szerzej niż tylko przez pryzmat „grzeczny” albo „agresywny”.

Rodzice dzieci impulsywnych często żyją w ciągłym napięciu

W pani liście bardzo wyraźnie słychać też emocjonalne zmęczenie. Każdy odbiór z przedszkola zaczyna przypominać moment oczekiwania na ocenę. Wielu rodziców dzieci bardziej impulsywnych funkcjonuje właśnie w takim napięciu: czy dziś znowu wydarzyło się coś trudnego, czy ktoś się poskarżył, czy dziecko znowu zostało źle odebrane.

To potrafi bardzo obciążać psychicznie i wpływać także na relację z dzieckiem. Dzieci niezwykle szybko wyczuwają emocje rodzica, dlatego syn prawdopodobnie widzi pani stres jeszcze zanim padną konkretne słowa.

Warto oddzielać zachowanie od wartości dziecka

Być może najważniejsze jest dziś to, żeby syn słyszał jasny komunikat: „Możesz mieć trudności z emocjami i nadal być dobrym dzieckiem”.

Dzieci potrzebują granic i uczenia odpowiednich zachowań, ale jednocześnie bardzo potrzebują poczucia, że nie są definiowane wyłącznie przez swoje najtrudniejsze momenty. To ogromna różnica dla budowania poczucia własnej wartości.

Przedszkole i rodzice powinni być po jednej stronie

W idealnej sytuacji rozmowy między rodzicami a przedszkolem nie powinny opierać się na szukaniu winnego, ale na wspólnym zastanawianiu się, czego dziecko potrzebuje, żeby lepiej radzić sobie w grupie.

Czasem pomocna okazuje się spokojna rozmowa nie tylko o trudnych sytuacjach, ale również o mocnych stronach dziecka. Jeśli dziecko słyszy wyłącznie o swoich problemach, zaczyna wierzyć, że nic więcej w nim nie ma.

Pani syn potrzebuje przede wszystkim zrozumienia, nie etykiety

To, że syn przytula siostrę, przejmuje się emocjami innych i okazuje czułość, mówi bardzo dużo o jego wrażliwości. Być może właśnie dlatego tak trudno mu radzić sobie z własnym napięciem i frustracją.

Dzieci nie są jednowymiarowe. Mogą jednocześnie być impulsywne i bardzo empatyczne, trudne i czułe, głośne i delikatne emocjonalnie. Najważniejsze jest chyba to, by w całym tym zamieszaniu wokół zachowań nie zgubić samego dziecka — małego człowieka, który dopiero uczy się siebie.

Z wyrazami wsparcia, Redakcja

Informacja redakcyjna

Imię bohaterki zostało zmienione. Materiał ma charakter ogólny i nie zastępuje indywidualnej konsultacji ze specjalistą. Każda sytuacja rodzinna ma swój kontekst. Listy powstają na podstawie historii i problemów zgłaszanych przez czytelników, wiadomości prywatnych oraz dyskusji w mediach społecznościowych. Część jest redagowana lub łączona, aby lepiej oddać typowe sytuacje, z którymi mierzą się nasi odbiorcy. Dbamy o anonimowość i formę literacką.

# przedszkole # emocje # rodzicielstwo # empatia # rozwój dziecka
Kluczowe Punkty
  • Dziecko może zachowywać się inaczej w domu i w przedszkolu. Różne warunki grupowe i poziom uwagi wpływają na reakcje dziecka.
  • Impulsywność nie oznacza, że dziecko jest złe. Warto oddzielać konkretne zachowania od tożsamości malucha.
  • Trudne reakcje często są efektem przeciążenia emocjonalnego i trudności w regulacji napięcia. Pięciolatki dopiero uczą się kontrolować emocje.
  • Słowa dorosłych mają ogromne znaczenie dla poczucia własnej wartości. Unikaj etykiet i podkreślaj mocne strony oraz postępy.
  • Przedszkole i rodzice powinni działać razem, szukając rozwiązań. Skoncentrowane, konstruktywne rozmowy i konkretne strategie pomogą dziecku lepiej funkcjonować w grupie.
  • Zostań z nami