„To nie nauczyciel, a inna matka nazwała moje dziecko ‘problemem’ - pisze Joanna [LIST]”

Justyna
Listy do redakcji
27.05.2026
„To nie nauczyciel, a inna matka nazwała moje dziecko ‘problemem’ - pisze Joanna [LIST]”

Czasem jedno zdanie wypowiedziane mimochodem zostaje z człowiekiem na długo. Joanna do dziś pamięta moment, w którym usłyszała od innej matki, że jej syn jest „problemem” w klasie. Nie powiedział tego nauczyciel ani specjalista. Padło to między rodzicami — w szkolnym korytarzu, przy dzieciach.

List od czytelniczki

Mój syn od początku szkoły był bardziej żywiołowy niż inne dzieci. Ma dużo energii, szybko się ekscytuje, czasem mówi za głośno albo trudno mu usiedzieć spokojnie przez dłuższy czas. Nigdy nie ukrywałam, że bywa wymagający. Jesteśmy też w trakcie diagnozy pod kątem ADHD. Staramy się go wspierać najlepiej, jak umiemy.

Kilka dni temu czekałam po lekcjach pod klasą, kiedy jedna z mam zaczęła rozmawiać z inną kobietą o dzieciach. W pewnym momencie powiedziała: „No tak, ale tam jest jeszcze ten problematyczny chłopiec”. Dopiero po chwili zrozumiałam, że mówi o moim synu. Stałam kilka metrów dalej i dosłownie mnie sparaliżowało.

Najgorsze było to, że mój syn też tam był. Nie wiem, czy wszystko usłyszał, ale widziałam jego reakcję. Nagle zrobił się cichy, spuścił głowę i odsunął się ode mnie. W jednej chwili poczułam, jak bardzo dzieci przejmują to, jak mówią o nich dorośli.

Od tamtej sytuacji nie mogę przestać o tym myśleć. Rozumiem, że mój syn bywa trudny i że inne dzieci też mogą to odczuwać. Ale nazwanie dziecka „problemem” wydaje mi się okrutne. Zwłaszcza że za tym zachowaniem stoi mały człowiek, który sam często nie radzi sobie ze swoimi emocjami.

Najbardziej boli mnie chyba strach, że inni rodzice już dawno przypięli mu łatkę i teraz będą patrzeć na niego tylko przez pryzmat trudnych zachowań, a nie tego, kim naprawdę jest.

Pozdrawiam, Joanna

Odpowiedź redakcji

Dziecko nigdy nie powinno być sprowadzane do „problemu”

Joanno, pani list porusza bardzo ważny i bolesny temat. Dzieci, które są bardziej impulsywne, głośne czy emocjonalne, bardzo szybko zaczynają być opisywane przez otoczenie nie przez swoje cechy i potrzeby, ale przez trudności, jakie powodują.

Tymczasem między zdaniem: „to dziecko ma trudności” a „to problematyczne dziecko” istnieje ogromna różnica. Jedno opisuje sytuację, drugie zaczyna definiować człowieka. I właśnie dlatego takie słowa potrafią zostawić bardzo głęboki ślad — zarówno w rodzicu, jak i w samym dziecku.

Rodzice innych dzieci też bywają przeciążeni emocjonalnie

Warto jednocześnie zauważyć, że rodzice dzieci w klasie często również przeżywają napięcie związane z trudnymi sytuacjami szkolnymi. Jeśli w grupie pojawia się dziecko impulsywne albo bardzo żywiołowe, część dorosłych może reagować frustracją, lękiem czy zmęczeniem.

To jednak nie usprawiedliwia języka, który odbiera dziecku podmiotowość. Dorośli mają prawo mówić o swoich trudnościach czy obawach, ale sposób, w jaki to robią, ma ogromne znaczenie — szczególnie w obecności dzieci.

Dzieci bardzo szybko przejmują etykiety

Najbardziej poruszający w pani liście jest moment, w którym zobaczyła pani reakcję syna. Dzieci często wyłapują pojedyncze słowa szybciej, niż dorosłym się wydaje. Nawet jeśli nie rozumieją całego kontekstu, doskonale czują emocjonalny ciężar takich określeń.

Kiedy dziecko zaczyna słyszeć o sobie, że jest „trudne”, „niegrzeczne” albo „problematyczne”, istnieje ryzyko, że z czasem samo zacznie budować na tym swoją tożsamość. To właśnie dlatego język dorosłych jest tak ważny — szczególnie wobec dzieci, które już i tak zmagają się z własnymi trudnościami emocjonalnymi lub rozwojowymi.

ADHD i impulsywność nie definiują całego dziecka

Napisała pani, że jesteście w trakcie diagnozy. To bardzo ważny moment, który dla wielu rodzin wiąże się jednocześnie z ulgą, lękiem i poczuciem niepewności. Warto pamiętać, że diagnoza — jeśli się pojawi — nie ma służyć przyklejeniu etykiety, ale lepszemu zrozumieniu potrzeb dziecka.

Dzieci z dużą impulsywnością często słyszą głównie komunikaty o tym, co robią źle. Znacznie rzadziej ktoś zauważa ich wrażliwość, kreatywność, spontaniczność czy ogromną potrzebę akceptacji. A przecież te cechy również są częścią ich osobowości.

Rodzic dziecka „trudniejszego” często żyje w ciągłym napięciu

W pani słowach bardzo mocno słychać zmęczenie i czujność. Wielu rodziców dzieci bardziej emocjonalnych funkcjonuje w ciągłym napięciu: czy dziś ktoś znowu się poskarży, czy wydarzy się konflikt, czy dziecko zostanie ocenione.

To ogromne obciążenie psychiczne. Dlatego komentarz usłyszany od innej matki mógł tak mocno panią zranić. Być może dotknął dokładnie tego lęku, który i tak od dawna pani nosiła — że inni widzą w synu przede wszystkim problem, a nie dziecko potrzebujące wsparcia.

Dziecko najbardziej potrzebuje dziś bezpiecznej relacji z rodzicem

Choć nie ma pani wpływu na wszystkie opinie innych ludzi, ma pani ogromny wpływ na to, jak syn będzie postrzegał samego siebie. Dzieci bardzo potrzebują choć jednej relacji, w której czują, że są widziane szerzej niż przez swoje trudności.

Być może najważniejsze jest dziś to, by syn wiedział, że jego zachowanie nie odbiera mu wartości ani prawa do akceptacji. Że może mieć trudności i jednocześnie być dobrym, ważnym i kochanym dzieckiem.

Dorośli też uczą dzieci, jak mówić o innych

Pani historia pokazuje jeszcze coś bardzo ważnego — dzieci obserwują nie tylko siebie nawzajem, ale również język dorosłych. To właśnie od rodziców uczą się, czy o innych mówi się z szacunkiem, nawet gdy pojawiają się trudności.

Być może dlatego warto szczególnie uważać na słowa wypowiadane „między dorosłymi”. Dla jednego człowieka będą chwilowym komentarzem. Dla dziecka mogą stać się zdaniem, które zapamięta na lata.

Z wyrazami wsparcia, Redakcja

Informacja redakcyjna

Imię bohaterki zostało zmienione. Materiał ma charakter ogólny i nie zastępuje indywidualnej konsultacji ze specjalistą. Każda sytuacja rodzinna ma swój kontekst. Listy powstają na podstawie historii i problemów zgłaszanych przez czytelników, wiadomości prywatnych oraz dyskusji w mediach społecznościowych. Część jest redagowana lub łączona, aby lepiej oddać typowe sytuacje, z którymi mierzą się nasi odbiorcy. Dbamy o anonimowość i formę literacką.

# emocje # wsparcie # zdrowie psychiczne # dziecko # rodzicielstwo # szkoła # komunikacja
Kluczowe Punkty
  • Jedno wypowiedziane mimochodem zdanie może głęboko zranić — etykietowanie dziecka pozostawia ślad w psychice rodzica i dziecka.
  • Istnieje różnica między opisaniem trudności a definiowaniem osoby — język dorosłych ma ogromne znaczenie.
  • Dzieci szybko wyłapują i internalizują etykiety — nawet jeśli nie słyszą całego kontekstu, czują emocjonalny ciężar słów.
  • Frustracja innych rodziców nie usprawiedliwia dehumanizujących określeń — warto szukać empatii i konstruktywnej komunikacji.
  • Najważniejsza jest bezpieczna relacja z rodzicem i wsparcie — diagnoza powinna pomagać, nie przyklejać łatki.
  • Zostań z nami