Sprawa, która w ostatnich dniach poruszyła mieszkańców Krakowa i tysiące internautów w całym kraju, doczekała się przełomu. Policja zatrzymała młodego mężczyznę podejrzewanego o skrzywdzenie zwierzęcia odnalezionego w pobliżu centrum miasta. Jak doszło do ustalenia jego tożsamości i jakie konsekwencje mogą mu grozić? Szczegóły śledztwa oraz dalsze losy królika opisujemy poniżej.
To on miał skatować królika - 21-latek zatrzymany
Policjanci z Krakowa zatrzymali 21-letniego mężczyznę, który jest podejrzewany o poważne skrzywdzenie królika odnalezionego w lutym w rejonie Dworca Głównego.
Do zatrzymania doszło w mieszkaniu w centrum miasta. Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną i wywołała szeroką reakcję mieszkańców.
Jak poinformowała małopolska policja, mężczyzna został wytypowany m.in. na podstawie analizy monitoringu miejskiego. Początkowo zaprzeczał, by miał związek ze sprawą, jednak w trakcie czynności przyznał, że wcześniej opiekował się zwierzęciem.
"Wczoraj policjanci z komisariatu przy ul. Szerokiej w mieszkaniu w centrum miasta zatrzymali mężczyznę, który według policyjnych ustaleń odpowiadał za obrażenia królika odnalezionego w pierwszej połowie lutego br., w zaroślach nieopodal Dworca Głównego przez spacerującą kobietę. Niewykluczone, że mężczyzna usłyszy zarzut znęcania się nad zwierzęciem." - czytamy na stronie Małopolskiej Policji.
Przełom dzięki monitoringowi
Śledczy ustalili tożsamość podejrzanego po zabezpieczeniu nagrań z kamer znajdujących się w pobliżu miejsca, gdzie znaleziono zwierzę. To właśnie monitoring pozwolił zawęzić krąg osób i doprowadzić funkcjonariuszy pod konkretny adres.
W mieszkaniu 21-latka zabezpieczono przedmiot, który – według jego wyjaśnień – miał zostać użyty do zadania obrażeń zwierzęciu. Policja zapowiedziała przedstawienie zarzutu znęcania się nad zwierzęciem, za co – zgodnie z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt – grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, a w przypadku szczególnego okrucieństwa nawet do 5 lat.
Dodatkowo mężczyzna ma odpowiadać za posiadanie niedozwolonych substancji, które znaleziono w jego mieszkaniu.
"Po odebraniu zgłoszenia policjanci zabezpieczyli m.in monitoring wizyjny znajdujący się w okolicy, w której królik został odnaleziony. Analiza materiału dowodowego zgromadzonego w tej sprawie pozwoliła na wytypowanie potencjalnego sprawcy okaleczenia królika. W związku z tym 25 lutego br., kryminalni z Komisariatu Policji I w Krakowie udali się pod wytypowany adres, gdzie po przybyciu, drzwi do mieszkania otworzył 21-latek będący w zainteresowaniu policjantów. Początkowo mężczyzna twierdził, iż nic nie wie na temat królika, jednak po chwili zmienił zdanie i przyznał, że jakiś czas temu opiekował się takim zwierzęciem."
Dramatyczne odkrycie w pobliżu dworca
Przypomnijmy, że zwierzę zostało zauważone 11 lutego wieczorem przez przypadkową osobę w Ogrodzie Kasztanowym niedaleko Dworca Głównego w Krakowie. Kobieta natychmiast przewiozła je do lecznicy weterynaryjnej.
Stan królika był bardzo poważny. Lekarz weterynarii stwierdził liczne obrażenia, które – jak podkreślono – wskazywały na działanie człowieka, a nie atak innego zwierzęcia. Zwierzę było skrajnie osłabione i wymagało natychmiastowej pomocy.
Operacja i walka o życie
Królika objęło opieką Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (KTOZ). Ze względu na rozległe obrażenia konieczna była amputacja tylnych kończyn. Zabieg przebiegł pomyślnie, a zwierzę – które otrzymało imię Marcyś – rozpoczęło rekonwalescencję.
Specjaliści podkreślali, że szybka reakcja osoby, która go znalazła, miała kluczowe znaczenie dla uratowania życia. Po operacji i leczeniu stan Marcysia stopniowo się poprawiał.
Nowy dom i „efekt Marcysia”
19 lutego królik trafił do nowego domu. Opiekunką została pani Kasia, mająca doświadczenie w opiece nad zajęczakami, również z niepełnosprawnościami.
Historia wywołała ogromne poruszenie w mediach społecznościowych. Pracownicy KTOZ mówią o tzw. „efekcie Marcysia” – do organizacji napłynęły darowizny finansowe, pomoc rzeczowa oraz liczne słowa wsparcia.
Towarzystwo wyznaczyło wcześniej nagrodę w wysokości 10 tys. zł za wskazanie sprawcy. Sprawa pokazuje, jak silna potrafi być społeczna reakcja na krzywdę zwierząt.
Co grozi za znęcanie się nad zwierzętami?
Zgodnie z obowiązującymi przepisami w Polsce:
-
za znęcanie się nad zwierzęciem grozi do 3 lat pozbawienia wolności,
-
w przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem – do 5 lat,
-
sąd może również orzec zakaz posiadania zwierząt oraz nawiązkę na cele związane z ochroną zwierząt.
Sprawa 21-latka jest obecnie w toku. Ostateczną decyzję w sprawie odpowiedzialności podejmie sąd.
źródło: Małopolska Policja