Program, który miał być cyfrowym przełomem w polskich szkołach, dziś przez wielu nauczycieli i rodziców jest uznawany za całkowitą porażkę. Laptopy, które miały ułatwić naukę i wyrównywać szanse edukacyjne, trafiły do domów, ale… w większości przypadków leżą nieużywane. Co poszło nie tak z projektem wartym 1,15 miliarda złotych?
Laptopy dla czwartoklasistów? Rodzice: "Są, ale się kurzą"
We wrześniu 2023 roku Ministerstwo Edukacji uruchomiło program "Laptop dla ucznia", w ramach którego 370 tys. czwartoklasistów w Polsce otrzymało komputery na własność. Koszt projektu: 1,15 mld zł.
Sprzęt miał być wykorzystywany podczas zajęć i w domu, na wszystkich lekcjach – nie tylko informatyki. W praktyce skończyło się na tym, że laptopy służą głównie do oglądania YouTube’a lub grania w gry.
Rodzice przyznają, że sprzęt nie spełnił oczekiwań edukacyjnych. W wielu domach laptopy trafiły do szuflady lub zostały przekazane dalszej rodzinie – np. babci, której komputer się zepsuł. Często brakowało podstawowych programów, np. pakietu Office, co uniemożliwiało przygotowanie szkolnych prezentacji.
Zawieszenie programu w 2024 roku
Już w styczniu 2024 roku, nowy rząd podjął decyzję o zawieszeniu programu. Ministerstwo uznało, że projekt był niedopracowany, bez strategii i realnego planu wdrożenia. Dodatkowo brakowało zgody Komisji Europejskiej na sfinansowanie zakupu laptopów z funduszy KPO.
– Rozdano sprzęt bez żadnych wytycznych i bez przygotowania szkół – oceniło nowe kierownictwo MEN.
Szkoły nie miały instrukcji, jak wprowadzić urządzenia do procesu nauczania, brakowało systemu serwisowego, a rodzice często nie wiedzieli, jak obsługiwać gwarancję czy aktualizacje.
W szkołach laptopy się nie pojawiły
Choć zakładano, że dzieci będą korzystać z komputerów także w szkole, praktycznie żadna placówka tego nie wdrożyła. Dyrektorzy tłumaczą, że rodzice bali się uszkodzeń, zgubienia sprzętu lub pomylenia laptopów między uczniami. W efekcie, urządzenia zostały w domach i używane były wyłącznie do zadań domowych – jeśli w ogóle.
Co więcej, ograniczenie prac domowych, wprowadzone w 2024 roku, jeszcze bardziej ograniczyło wykorzystanie sprzętu w praktyce.
Nowy program "Cyfrowy uczeń" – inne założenia, te same bolączki
W 2025 roku ruszył nowy projekt rządowy – "Cyfrowy uczeń". Tym razem laptopy, tablety i chromebooki trafiają bezpośrednio do szkół, a nie do dzieci. Założenie: to placówki same mają decydować, ile i jakiego sprzętu potrzebują.
W teorii – krok w dobrym kierunku. W praktyce – wiele szkół nie ma gdzie tego sprzętu podłączyć ani jak go zabezpieczyć. Nie ma też kto się nim zająć. Brakuje techników, administratorów i pracowników IT.
„Potrzebujemy ludzi, którzy będą aktualizować systemy i pilnować bezpieczeństwa” – mówią dyrektorzy.
Szkoły zalane sprzętem, który stoi w pudłach
W jednej z podstawówek w Krakowie dostarczono 87 laptopów, 25 chromebooków i 52 tablety. Zamiast do sal lekcyjnych, trafiły do… sekretariatu. Powód? Brak gniazdek, WiFi, ładowarek, miejsca do przechowywania i organizacji.
Szkoła zmuszona była kupić specjalny wózek na sprzęt – koszt: 30 tysięcy złotych. Tych pieniędzy w budżecie nie było. Tymczasem sprzęt o wartości 350 tys. zł po prostu leży zapakowany i nieużywany.
Potrzeba strategii, nie szybkich akcji
Nauczyciele i dyrektorzy zgodnie wskazują, że programy cyfryzacji edukacji powinny iść w parze z:
-
wsparciem technicznym,
-
regularną wymianą sprzętu (np. co 5 lat),
-
dofinansowaniem licencji na oprogramowanie,
-
oraz realnymi szkoleniami dla kadry.
Tymczasem, jak oceniają eksperci, "Cyfrowy uczeń" to powtórka z rozrywki – z tą różnicą, że zamiast dzieci sprzęt dostały szkoły.
Miliardowe rozczarowanie
Program "Laptop dla ucznia", choć rozpoczęty z ambitnymi założeniami, nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Zabrakło strategii, infrastruktury, wsparcia i planu wdrożenia. Laptopy trafiły do dzieci, ale nie zostały zintegrowane z edukacją.
Teraz rząd próbuje naprawić błąd, ale i nowy program spotyka się z falą krytyki. Szkoły mają sprzęt, ale nie mają jak go wykorzystać. A uczniowie – jak pokazuje praktyka – wciąż uczą się z użyciem starych komputerów lub wcale.