Właściciele czworonogów mogą wkrótce doczekać się istotnej zmiany w przepisach. Projekt ustawy zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość zakłada całkowitą likwidację tzw. „podatku od psa”. Choć nie obowiązuje on w każdej gminie, to w miejscach, gdzie wciąż jest pobierany, wzbudza wiele kontrowersji. Czy 2026 rok przyniesie koniec tej opłaty?
Czym właściwie jest „podatek od psa”?
To popularne określenie nieco myli – w rzeczywistości nie jest to ogólnopolski podatek, lecz opłata lokalna, którą samorząd może dobrowolnie wprowadzić na swoim terenie. Nie ma obowiązku jej egzekwowania w każdej gminie, dlatego wiele osób nawet nie wie, że taka opłata w ogóle istnieje.
W 2026 roku maksymalna wysokość tej opłaty została określona przez Ministerstwo Finansów na poziomie 186,29 zł rocznie za jednego psa. Ostateczna stawka zależy jednak wyłącznie od decyzji lokalnych władz.
Tylko niektóre gminy ją pobierają
Z danych wynika, że obecnie opłatę pobiera jedynie 354 spośród 2479 gmin w Polsce. Oznacza to, że aż ponad 85% gmin całkowicie zrezygnowało z tego rozwiązania.
Miasta takie jak Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Gdynia czy Ruda Śląska nie pobierają już opłaty od lat. Z kolei tam, gdzie wciąż obowiązuje, różnice w wysokości są spore:
-
Kraków – 36 zł rocznie
-
Sopot – 96 zł
-
Mława – 50 zł
-
Aleksandrów Kujawski – 150,93 zł (z ulgami)
-
Konstantynów Łódzki – 40 zł
Gminy samodzielnie określają też terminy płatności – np. w Krakowie i Konstantynowie Łódzkim należy uiścić opłatę do 31 maja każdego roku.
Kto nie musi płacić opłaty za psa?
Zgodnie z ustawą, istnieje kilka ogólnokrajowych zwolnień, z których korzystają osoby w szczególnych sytuacjach. Z opłaty są zwolnieni m.in.:
-
Osoby z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności – za 1 psa
-
Osoby korzystające z psa asystującego lub przewodnika
-
Osoby powyżej 65 roku życia, które samotnie prowadzą gospodarstwo domowe – za 1 psa
-
Rolnicy posiadający gospodarstwa rolne – nie płacą za pierwsze 2 psy
Poza tym niektóre gminy wprowadzają własne ulgi lub całkowite zwolnienia dla właścicieli:
-
psów adoptowanych ze schroniska
-
psów zaczipowanych
-
psów wysterylizowanych lub wykastrowanych
-
szczeniaków poniżej 3. miesiąca życia
PiS chce likwidacji opłaty. „To absurd i relikt przeszłości”
Nowy projekt ustawy złożony przez posłów Prawa i Sprawiedliwości zakłada całkowite zniesienie opłaty za posiadanie psa. W uzasadnieniu czytamy, że jest to przepis archaiczny, nieskuteczny i obciążający administracyjnie gminy, które więcej wydają na jego obsługę niż faktycznie zarabiają.
Dodatkowo zwraca się uwagę, że opłata dotyczy wyłącznie psów, co stawia w nierównej pozycji właścicieli innych zwierząt domowych, takich jak koty czy króliki. Według projektodawców to niesprawiedliwe i nieuzasadnione.
Czy podatek naprawdę zniknie?
To nie pierwsza próba likwidacji tej opłaty. Podobne pomysły pojawiały się już w przeszłości, jednak nie zyskały wystarczającego poparcia w Sejmie. Tym razem projekt zyskał większy rozgłos, a temat znów trafił na pierwsze strony portali informacyjnych.
Na razie jednak opłata nadal obowiązuje w gminach, które ją uchwaliły, a właściciele psów powinni samodzielnie sprawdzić, czy dotyczy to ich miejsca zamieszkania.
Uwaga! Jest też inna opłata za psa, o której mało kto wie
Warto pamiętać, że oprócz opłaty lokalnej, istnieje także podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC). Dotyczy on osób, które kupują psa od osoby fizycznej i zapłacą za niego więcej niż 1000 zł.
W takim przypadku należy zgłosić zakup do urzędu skarbowego i zapłacić 2% podatku od wartości zakupu. Ta danina nie ma nic wspólnego z opłatą lokalną – i nadal będzie obowiązywać, nawet jeśli "podatek od psa" zostanie zniesiony.
Co warto zapamiętać?
-
Opłata za psa to nie obowiązkowy podatek – zależy od decyzji gminy.
-
W 2026 roku maksymalna stawka to 186,29 zł, ale wiele gmin stosuje znacznie niższe stawki.
-
PiS chce zlikwidować tę opłatę w całym kraju, twierdząc, że to przestarzały przepis.
-
Właściciele powinni sprawdzić na stronie urzędu swojej gminy, czy opłata ich dotyczy.
-
Istnieją szerokie zwolnienia ustawowe, a wiele gmin wprowadza także własne ulgi.