Adam nie spodziewał się, że zwykłe rodzinne rozmowy przerodzą się w poważny spór o majątek. Rodzice przekazali cały dom tylko jednej z jego sióstr, twierdząc, że „bardziej się o nich interesowała”. Teraz Adam zastanawia się, czy to znaczy, że on i pozostałe rodzeństwo zostali faktycznie wydziedziczeni. Pyta: czy samo lubienie jednego dziecka bardziej może pozbawić prawa do spadku?
LIST OD CZYTELNIKA
Droga Redakcjo,
Nigdy nie myślałem, że znajdę się w takiej sytuacji, ale chciałbym poznać Waszą opinię, bo sprawa dotyczy mojej rodziny i budzi we mnie sprzeczne emocje.
Mam dwie siostry. Jedna z nich - nazwijmy ją Kasia - rzeczywiście częściej dzwoniła do rodziców. Mieszka bliżej, czasem pomogła w zakupach, wpadała na kawę. Ja i druga siostra pracujemy za granicą, rzadziej bywaliśmy, ale zawsze uważaliśmy, że rodzice dobrze rozumieli sytuację i nikt nie miał do nikogo pretensji.
Kilka miesięcy temu rodzice spisali testament i… cały dom przepisali tylko na Kasię. Powiedzieli jej, że „na to zasłużyła, bo się bardziej interesowała”.
Ja dowiedziałem się o tym przypadkiem od dalszej rodziny. Rodzice twierdzą, że to ich decyzja i że „głupio byłoby dać po równo, skoro Kasia jest najbliżej”.
Nie ukrywam - zabolało mnie to. Nie chodzi mi nawet o pieniądze, ale o poczucie niesprawiedliwości.
Rodzice całe życie powtarzali, że dzieci traktują równo, a teraz wychodzi na to, że liczy się liczba telefonów i spotkań.
Zastanawiam się:
-
czy taki testament jest w pełni ważny?
-
czy można kogoś pozbawić spadku tylko dlatego, że rzadziej odwiedzał rodziców?
-
czy mnie i drugiej siostrze należy się zachowek, nawet jeśli rodzice „wybrali” Kasię?
-
czy telefonowanie i kupowanie zakupów to wystarczający powód, by jedno dziecko dostało wszystko, a reszta nic?
Nie chcę wojny rodzinnej, ale też nie chcę, żeby nas potraktowano jak powietrze.
Proszę o wyjaśnienie, co w takiej sytuacji mówi prawo.
Pozdrawiam, Adam
ODPOWIEDŹ REDAKCJI
Drogi Adamie,
Twoja historia jest bardzo częsta - wiele rodzin dzieli majątek emocjami, a nie prawem. Wyjaśnijmy najważniejsze kwestie.
1. Rodzice mają prawo zapisać dom jednemu dziecku
Testament jest wyrazem ich woli. Mogą przepisać wszystko na jedno dziecko, sąsiadkę, a nawet obcą osobę.
Ale…
2. To nie jest „wydziedziczenie”
Aby kogoś wydziedziczyć, trzeba podać konkretne, poważne powody określone w Kodeksie cywilnym:
-
rażąca niewdzięczność,
-
ciężkie zaniedbanie obowiązków rodzinnych,
-
uporczywe postępowanie sprzeczne z zasadami współżycia.
Rzadsze telefony czy mniejsza obecność w domu absolutnie nie spełniają tych warunków.
Czyli: Ty i druga siostra NIE zostaliście wydziedziczeni.
3. Macie pełne prawo do zachowku
To klucz.
Jeśli rodzice zapisali cały dom Kasi, to:
Ty i druga siostra możecie domagać się od niej zachowku, czyli części wartości majątku, jaka przypadłaby Wam przy dziedziczeniu ustawowym.
Zwykle to:
-
1/2 wartości udziału,
-
a jeśli ktoś jest trwale niezdolny do pracy lub małoletni — 2/3.
Testament WCALE nie odbiera tego prawa.
4. To, że Kasia częściej dzwoniła, nie ma znaczenia prawnego
Prawo wprost mówi:
- „Sympatia rodziców” nie jest powodem, by pozbawić dziecko zachowku.
- Decyzja rodziców nie unieważnia Twoich ustawowych uprawnień.
5. Rozmowa z siostrą może być trudna - zachowek to roszczenie pieniężne
Musisz liczyć się z tym, że:
-
Kasia będzie musiała wypłacić Wam po kilka lub kilkanaście tysięcy,
-
albo ewentualnie sprzeda część majątku, żeby Was spłacić.
To normalne. Tak działa prawo, żeby chronić dzieci, które zostały pominięte.
Podsumowanie w dwóch zdaniach
Nie, rodzice nie mogą wydziedziczyć dzieci tylko dlatego, że rzadziej odwiedzały. Tak - masz pełne prawo do zachowku i siostra będzie musiała się z Wami rozliczyć.
INFORMACJA REDAKCYJNA
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i ogólny. Nie stanowi porady prawnej ani podatkowej i nie może zastąpić indywidualnej konsultacji ze specjalistą. Każda sytuacja spadkowa czy majątkowa może różnić się szczegółami, które mają kluczowe znaczenie dla interpretacji przepisów.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie treści artykułu.
W przypadku wątpliwości zawsze warto skonsultować się z notariuszem lub prawnikiem, który oceni konkretną sytuację i wskaże najlepsze rozwiązanie.