Zbliża się Wielkanoc, a ja nie chcę jej spędzać z własną matką. Czy jestem złym człowiekiem? - pisze Karolina [LIST]

Martyna
Styl życia
06.04.2023
Zbliża się Wielkanoc, a ja nie chcę jej spędzać z własną matką. Czy jestem złym człowiekiem? - pisze Karolina [LIST]

Dla wielu święta to czas bliskości. Dla Karoliny – źródło napięcia, lęku i trudnych wspomnień. W tym roku chce powiedzieć „dość”, ale boi się, co to o niej mówi.


List:

Dzień dobry, piszę, bo zbliżają się święta i znowu czuję ten sam ścisk w żołądku.

Mam 32 lata i od dawna wiem, że moja relacja z mamą nie jest zdrowa. Tylko długo nie potrafiłam tego nazwać. Zawsze myślałam, że „tak już jest”, że inne matki też są wymagające, krytyczne, czasem ranią.

Moja mama potrafi być bardzo miła… ale tylko wtedy, kiedy wszystko jest po jej myśli. Wystarczy drobiazg – inne zdanie, brak zgody – i nagle robi się zimno albo zaczyna się krytyka.

Przy niej zawsze czuję się jak dziecko, które robi coś źle. Nieważne, ile mam lat, co osiągnęłam, jak żyję. Zawsze znajdzie coś, co „powinnam zrobić inaczej”.

Święta są najgorsze. Niby wszyscy przy jednym stole, ale atmosfera jest napięta. Mama komentuje wszystko – jak się ubrałam, co przyniosłam, jak mówię. Czasem przy innych ludziach, jakby to było coś normalnego.

Wracam z takich spotkań wykończona. Naprawdę. Potrafię potem dwa dni dochodzić do siebie.

W tym roku pierwszy raz pomyślałam: nie chcę tam iść.

I od razu pojawiło się poczucie winy. Bo to przecież moja mama. Bo święta. Bo „tak nie wypada”. Bo co powie rodzina.

Z drugiej strony czuję, że jeśli znowu tam pójdę, to znowu pozwolę, żeby ktoś mnie traktował w sposób, na który się nie zgadzam.

Najgorsze jest to, że ona nie widzi problemu. Gdy próbuję coś powiedzieć, słyszę: „przesadzasz”, „jesteś przewrażliwiona”, „zawsze byłaś trudna”.

I wtedy znowu zaczynam wątpić w siebie.

Nie wiem, co zrobić. Czy mam prawo nie przyjść na święta do własnej matki? Czy to oznacza, że jestem złym człowiekiem?

Karolina


Odpowiedź redakcji:

Karolino, Twoje pytania są bardzo ważne i bardzo ludzkie. Dotykają miejsca, w którym spotykają się dwie silne siły: potrzeba bycia lojalną wobec rodziny i potrzeba zadbania o siebie.

Zacznijmy od tego najważniejszego: to, że nie chcesz spędzać czasu w relacji, która Cię rani, nie czyni Cię złym człowiekiem.

To, co opisujesz, nie jest „zwykłą trudnością”

W Twoim liście pojawiają się powtarzające się elementy: krytyka, podważanie, brak przestrzeni na Twoje zdanie, a także umniejszanie Twoich uczuć („przesadzasz”, „jesteś przewrażliwiona”). Takie doświadczenia mogą prowadzić do chronicznego napięcia i wątpienia w siebie – i dokładnie to opisujesz.

Dlaczego święta są tak trudne?

Święta wzmacniają wszystko, co w relacjach już istnieje. Jeśli relacja jest wspierająca – czujemy bliskość. Jeśli jest trudna – napięcie staje się jeszcze bardziej odczuwalne, bo „powinno być miło”.

Poczucie winy – skąd się bierze?

Poczucie winy często pojawia się wtedy, gdy zaczynamy stawiać granice tam, gdzie wcześniej ich nie było. To nie znaczy, że robisz coś złego – tylko że robisz coś nowego.

Co możesz rozważyć:

1. Masz prawo wybrać, gdzie spędzasz święta

Dorosłość oznacza również prawo do decydowania o swoim czasie i o tym, z kim go spędzasz – nawet jeśli inni tego nie rozumieją.

2. Granica nie musi być radykalna

To nie zawsze musi być „nie przychodzę i koniec”. Czasem możliwe są inne formy: krótsza wizyta, spotkanie w innym terminie, neutralne miejsce.

3. Przygotowanie komunikatu

Jeśli zdecydujesz się nie iść, możesz powiedzieć spokojnie: „W tym roku spędzę święta inaczej. Potrzebuję trochę spokoju.” Bez tłumaczenia się ponad to, co czujesz.

4. Zaufanie do własnego doświadczenia

To, że zaczynasz wątpić w siebie po rozmowach z mamą, jest ważnym sygnałem. Twoje emocje nie są „przesadą” – są informacją.

5. Zadbanie o siebie w tym czasie Jeśli nie pójdziesz, warto zaplanować ten czas w sposób, który będzie dla Ciebie wspierający – nie jako „ucieczkę”, ale jako świadomy wybór.


Twoje pytanie „czy jestem złym człowiekiem?” można zastąpić innym: „czy mam prawo chronić siebie przed tym, co mnie rani?”.

Odpowiedź brzmi: tak.

To nie jest łatwa decyzja. Ale często pierwszym krokiem do zmiany w trudnej relacji nie jest naprawianie jej za wszelką cenę, tylko uznanie własnych granic.

Informacja redakcyjna: Imię autorki listu zostało zmienione. List publikujemy za zgodą czytelniczki.

# zdrowie psychiczne # wielkanoc # emocje # relacje # wsparcie # święta # granice # matka # relacje rodzinne