Mama Stefana W. udzieliła wywiadu! Przeprasza za syna. Padło również wiele gorzkich słów!

Agnieszka

Lifestyle

Jan. 21, 2019, 9:48 a.m.

Mama Stefana W. udzieliła wywiadu!  Przeprasza za syna. Padło również wiele gorzkich słów!

Jolanta, matka Stefana W., napastnika z finału WOŚP w Gdańsku, udzieliła wywiadu dla „Dużego Formatu”. Otwarcie prosi o wybaczenie i jako matka bardzo przeżywa to, co zrobił jej syn. "Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką. To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić" – powiedziała w wywiadzie.

„Bardzo przepraszam za moje dziecko”

Zdjęcie Mama Stefana W. udzieliła wywiadu!  Przeprasza za syna. Padło również wiele gorzkich słów! #1

Pani Jolanta osobiście znała zmarłego prezydenta Gdańska. Pracowała bowiem w placówce oświatowej. Jak wyznała z wywiadzie, Adamowicz zawsze był uprzejmy i miły.

"To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę – dodała.
Czytam, co ukazuje się w mediach, i większość to kłamstwa. […] W czwartek dowiedziałam się z telewizji, że mnie bił, brał narkotyki, wymuszał haracze. To wszystko kłamstwa."

Matka Stefana W. ostrzegała policję przed synem

Okazuje się, że mama napastnika ostrzegała przed nim policję. Mówiła, że może być niebezpieczny i nie powinien opuszczać więzienia.

Pani Jolanta rozmawiała z policją i mówiła: „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”. – Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował"

"Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić?" – dodała.

Wiele gorzkich słów padło podczas tego wywiadu, który w całości możecie przeczytać TUTAJ. Niewiele osób może sobie wyobrazić, co czuje teraz ta kobieta. Ważne więc, aby tak jak sama prosi – nie winić jej, ani jej pozostałych dzieci.