Krótka poprawa pogody może być myląca. Po fali silnych przymrozków zagrożenie dla ogrodów i sadów wcale nie minęło.
Koniec kwietnia 2026: przymrozki nawet do -15°C
Ostatnie dni kwietnia przyniosły wyjątkowo trudne warunki dla rolników i ogrodników. Jak informował serwis Fakt, w niektórych regionach Polski temperatura spadła nawet poniżej -15°C, co doprowadziło do poważnych strat w sadach i uprawach.
Najgorsza była noc z 29 na 30 kwietnia, kiedy mróz zniszczył pąki i kwiaty wielu roślin. Choć prognozy na początku maja są bardziej optymistyczne, sytuacja wciąż pozostaje niepewna.
12–15 maja: kluczowe dni dla pogody i upraw
Największe obawy budzi zbliżający się okres tzw. zimnych ogrodników i zimnej Zośki:
- 12 maja – św. Pankracy
- 13 maja – św. Serwacy
- 14 maja – św. Bonifacy
- 15 maja – św. Zofia (zimna Zośka)
To właśnie w tych dniach – według wieloletnich obserwacji – często dochodzi do nagłego ochłodzenia.
Jak pokazują dane meteorologiczne oraz analizy klimatyczne, w połowie maja nad Europą Środkową regularnie pojawia się napływ chłodnego powietrza, który może powodować nocne przymrozki.
To nie przesąd. Nauka potwierdza zjawisko
Choć nazwy „zimni ogrodnicy” czy „zimna Zośka” pochodzą z tradycji ludowej, zjawisko ma naukowe podstawy. Jak wskazują opracowania meteorologiczne i obserwacje prowadzone od dziesięcioleci (m.in. dane IMGW oraz analizy cytowane w serwisach branżowych), w tym okresie często dochodzi do zmian cyrkulacji atmosferycznej.
Efekt? Nagłe ochłodzenie po wcześniejszym ociepleniu, które bywa szczególnie niebezpieczne dla roślin wrażliwych na zimno.
Historyczne rekordy mrozu w maju
Dane z przeszłości pokazują, że majowe przymrozki mogą być bardzo dotkliwe:
- 10 maja 1941 r. – Mława: -8,5°C (przy gruncie nawet poniżej -10°C)
- 12 maja 1978 r. – Krzyż Wielkopolski: -7°C
Choć tak ekstremalne wartości nie zdarzają się często, pokazują skalę możliwego zagrożenia.
Dlaczego to ważne dla każdego ogrodnika i działkowca
Okres między 12 a 15 maja jest uznawany za moment najwyższego ryzyka dla roślin. Właśnie dlatego od lat obowiązuje praktyczna zasada:
👉 z sadzeniem wrażliwych roślin lepiej poczekać do połowy maja
Dotyczy to m.in.:
- pomidorów
- ogórków
- papryki
- roślin balkonowych
Wcześniejsze wysadzenie może skończyć się ich uszkodzeniem lub całkowitym zniszczeniem.
Po 15 maja sytuacja się stabilizuje
Dobra wiadomość jest taka, że po tzw. zimnej Zośce ryzyko przymrozków znacząco maleje. Dlatego wielu ogrodników traktuje 15 maja jako bezpieczną granicę dla rozpoczęcia intensywnych prac w ogrodzie.
Nie oznacza to jednak, że zagrożenie znika całkowicie – kluczowe pozostaje śledzenie prognoz pogody, szczególnie temperatur nocnych.