Miała to być ważna chwila w życiu dziecka. Jedno zdanie sprawiło jednak, że zamiast radości pojawiło się zwątpienie i trudne pytania o wychowanie.
List do redakcji
Dzień dobry,
piszę, bo przygotowania do komunii mojego syna zaczynają mnie niepokoić w sposób, którego się nie spodziewałam.
Od początku chciałam, żeby to był dla niego ważny, spokojny czas. Rozmawialiśmy o tym, czym jest komunia, chodziliśmy na przygotowania, starałam się tłumaczyć wszystko tak, żeby to miało dla niego sens.
Kilka dni temu, zupełnie przy okazji, zapytałam go, na co najbardziej czeka. Bez zastanowienia odpowiedział, że na prezenty.
Zapytałam, czy jeszcze na coś. Powiedział, że nie bardzo — że „wszyscy dostają fajne rzeczy” i że on też by chciał.
Zrobiło mi się przykro. Nie chodzi o same prezenty, tylko o to, że w jego oczach to jest najważniejsze.
Zaczęłam się zastanawiać, czy gdzieś po drodze coś przegapiłam. Może za mało z nim rozmawiałam, może sama nieświadomie pokazywałam, że to bardziej wydarzenie niż przeżycie.
Z drugiej strony widzę, co się dzieje wokół — rozmowy innych dzieci, porównywanie, kto co dostanie, jakie przyjęcie będzie. Może to po prostu wpływ otoczenia?
Nie chcę robić z tego dramatu, ale czuję niepokój. Boję się, że to, co dla mnie jest ważne, dla niego staje się tylko okazją do dostania rzeczy.
Nie wiem, czy powinnam jakoś z nim poważnie porozmawiać, czy raczej potraktować to jako etap i nie przesadzać.
Karolina
Odpowiedź redakcji
Karolino,
Twoja reakcja jest bardzo zrozumiała — kiedy ważne dla nas wartości nie znajdują odzwierciedlenia w słowach dziecka, łatwo pojawia się poczucie, że „coś poszło nie tak”.
Dzieci i konkret zamiast abstrakcji
Dla wielu dzieci w wieku komunijnym prezenty są najbardziej namacalnym elementem całego wydarzenia. Wartości duchowe, symboliczne znaczenie czy refleksja religijna są dla nich trudniejsze do uchwycenia.
To nie oznacza, że ich nie przyswajają — raczej, że wyrażają swoje oczekiwania poprzez to, co jest dla nich najbardziej zrozumiałe.
Wpływ otoczenia
Zwracasz uwagę na rozmowy innych dzieci — to bardzo ważny czynnik. W tym wieku porównywanie się i skupienie na „kto co dostanie” jest czymś powszechnym.
Twojego syna nie da się całkowicie od tego odizolować.
Czy to oznacza błąd wychowawczy?
Nie. Jedno zdanie nie jest dowodem na to, że coś zostało „zepsute”. To raczej moment, który pokazuje, jak dziecko aktualnie rozumie tę sytuację.
Co możesz zrobić konkretnie
- Rozmawiać, ale bez oceniania Zamiast korygować: „to nie o to chodzi”, możesz zapytać: „A co jeszcze jest w tym dniu ważne według ciebie?”.
- Łączyć konkret z znaczeniem Dzieci łatwiej rozumieją wartości poprzez doświadczenie niż abstrakcyjne tłumaczenia.
- Nie walczyć z tematem prezentów Można je oswoić, nadając im proporcję, zamiast próbować całkowicie je wyeliminować.
- Modelować swoim podejściem To, jak Ty mówisz o tym wydarzeniu i co podkreślasz, ma duże znaczenie.
- Zaufać procesowi Rozumienie wartości często przychodzi z czasem, a nie w jednym konkretnym momencie.
Twoje pytanie: „gdzie popełniłam błąd?”
Można je zamienić na inne: „co mogę jeszcze wnieść do tej sytuacji jako mama?”. Bo to nie jest moment oceny, tylko dalszego towarzyszenia dziecku.
Twoja uważność i refleksja są już bardzo ważnym elementem tego procesu.
Informacja redakcyjna
Imię bohaterki zostało zmienione. Materiał ma charakter ogólny i nie zastępuje indywidualnej konsultacji ze specjalistą. Każda sytuacja rodzinna ma swój kontekst. Listy powstają na podstawie historii i problemów zgłaszanych przez czytelników, wiadomości prywatnych oraz dyskusji w mediach społecznościowych. Część jest redagowana lub łączona, aby lepiej oddać typowe sytuacje, z którymi mierzą się nasi odbiorcy. Dbamy o anonimowość i formę literacką.