Nawet 300 sklepów może zniknąć z europejskiej mapy handlowej – znana i lubiana przez klientów sieć dyskontów tekstylnych rozpoczyna szeroko zakrojone zmiany w swojej strukturze. Decyzja ta jest efektem rosnących kosztów operacyjnych oraz zmieniających się nawyków zakupowych konsumentów.
Sieć KIK zamyka około 300 sklepów
Ostatnie lata przyniosły znaczące zmiany w sektorze retail. Rosnące koszty prowadzenia działalności, inflacja oraz rozwój e-commerce sprawiają, że nawet duże marki muszą dostosowywać swoje strategie.
W tym kontekście sieć KiK zdecydowała się na optymalizację swojej obecności w Europie. Plan zakłada zamknięcie około 300 placówek, co ma poprawić efektywność całego biznesu.
Zbyt szybka ekspansja – konsekwencje strategii sprzed lat
Jednym z głównych powodów zmian jest nadmiernie dynamiczny rozwój w poprzednich latach. Firma skupiła się na liczbie lokalizacji, co doprowadziło do sytuacji, w której sklepy tej samej marki funkcjonowały bardzo blisko siebie.
Efekt? Konkurencja wewnętrzna między własnymi punktami sprzedaży, czyli tzw. kanibalizacja przychodów.
Dziś oznacza to:
- wyższe koszty najmu,
- mniej efektywne zarządzanie logistyką,
- niższą rentowność części lokalizacji.
Nowa strategia: mniej sklepów, lepsze lokalizacje
Zamiast utrzymywać wszystkie placówki, firma stawia na jakość. W praktyce oznacza to:
- zamknięcie mniej rentownych punktów,
- otwarcie około 75 nowych sklepów w bardziej perspektywicznych miejscach,
- skupienie się na lokalizacjach o dużym ruchu klientów.
Finalnie liczba sklepów zmniejszy się netto o około 225 lokalizacji.
Największe zmiany w Niemczech
Najbardziej zauważalne zmiany obejmą rynek niemiecki, który jest dla sieci kluczowy.
Planowane działania:
- redukcja o około 135 sklepów,
- pozostawienie ponad 2 200 działających placówek.
To właśnie tam sieć była najbardziej „zagęszczona”, co najmocniej wpłynęło na konieczność restrukturyzacji.
Polska na innym etapie – stabilny rozwój zamiast cięć
Na tle innych krajów sytuacja w Polsce wygląda znacznie spokojniej. Marka działa tutaj od 2012 roku i posiada około 400 sklepów.
Zamiast gwałtownych zmian, firma wdraża strategię stopniowej optymalizacji:
- zamykane są pojedyncze, słabsze lokalizacje,
- w ich miejsce powstają nowe sklepy,
- rozwój koncentruje się głównie na parkach handlowych.
To format, który obecnie zyskuje największą popularność wśród klientów – głównie dzięki wygodzie i łatwemu dostępowi.
Rosnące koszty zmieniają zasady gry
Obecne realia rynkowe wymuszają większą precyzję w zarządzaniu siecią sprzedaży. Koszty operacyjne (OPEX), takie jak:
- wynajem powierzchni,
- energia,
- logistyka,
rosną szybciej niż możliwości ich rekompensowania poprzez ceny produktów.
Dlatego firmy handlowe coraz częściej:
- analizują rentowność każdej lokalizacji,
- inwestują w dane i analitykę,
- ograniczają ekspansję w mniej perspektywicznych regionach.
Nowe podejście do rozwoju sieci
Czasy szybkiego otwierania sklepów „na ilość” odchodzą w przeszłość. Obecnie liczy się:
- dokładna analiza lokalizacji,
- dopasowanie oferty do lokalnego rynku,
- efektywność kosztowa.
Polska pozostaje ważnym rynkiem dla sieci, jednak strategia opiera się dziś na jakości, a nie liczbie punktów.
Co to oznacza dla klientów?
Zmiany nie powinny znacząco wpłynąć na dostępność produktów. Wręcz przeciwnie – nowoczesne sklepy w lepszych lokalizacjach mogą poprawić komfort zakupów.
Dla klientów oznacza to:
- lepiej zaprojektowane przestrzenie,
- szerszy asortyment w wybranych punktach,
- łatwiejszy dostęp do sklepów w popularnych strefach handlowych.
Podsumowanie zmian
- do 300 sklepów zostanie zamkniętych w Europie,
- powstanie około 75 nowych lokalizacji,
- największe zmiany obejmą Niemcy,
- w Polsce dominować będzie stopniowa optymalizacja,
- celem jest poprawa efektywności i dostosowanie do rynku.
źródło: dziennik Handelsblatt