"Góralskie Veto". Górale otworzą biznesy mimo zakazu! Co im za to grozi?

"Góralskie Veto". Górale otworzą biznesy mimo zakazu! Co im za to grozi?

Epidemia koronawirusa nie odpuszcza, więc rząd przedłuża dotychczasowe obostrzenia do końca stycznia. Górale mówią jednak „NIE” i zapowiadają, że po 17 stycznia otworzą swoje biznesy. Co im za to grozi?

Zdjęcie "Góralskie Veto". Górale otworzą biznesy mimo zakazu! Co im za to grozi? #1

Powolne zabijanie firm 

Koronawirus sprawił, że wiele działów gospodarki bardzo ucierpiało w związku z wprowadzanymi obostrzeniami i zakazami. Pozamykane restauracje, stoki narciarskie, baseny, kluby czy kina spowodowały wielkie straty finansowe dla ich właścicieli. Jak dotąd przedsiębiorcy próbują sobie radzić, redukują zatrudnienie, zawieszają działalności lub zamykają je na dobre, jeśli nie mają oszczędności, aby je utrzymać.

Zamknięcie stoków narciarskich oraz restauracji usytuowanych w górach to dla ich właścicieli ogromny cios. Dlatego zapowiadają, że pomimo obostrzeń i zakazów otworzą swoje firmy po 18 stycznia. Co im za to grozi?

Zamknięte stoki i wyciągi narciarskie 

Górale buntowali się już na początku, gdy zamknięto stoki i wyciągi narciarskie od 27 grudnia do 17 stycznia. Dla nich sezon zimowy i czas ferii to okres, kiedy w większości zarabiają na swoje utrzymanie na cały rok. Po decyzji rządu o przymusowym ich zamknięciu na 3 tygodnie co prawda nie kryli oni oburzenia, ale dostosowali się do nowych wytycznych.

Teraz gdy rząd przedłuża te nakazy do końca stycznia, nie są oni w stanie przyjąć tego ze spokojem. W  związku z przedłużeniem obecnych obostrzeń do końca stycznia górale nie mają zamiaru siedzieć bezczynnie. Postanowili oni wyjść z inicjatywą „Góralskiego Veta”, gdzie zapowiedzieli, że pomimo nakazów i obostrzeń będą oni otwierać swoje dzielności po 18 stycznia.

Zdjęcie "Góralskie Veto". Górale otworzą biznesy mimo zakazu! Co im za to grozi? #2
Źródło: YouTube

"Góralskie Veto"

Obecne restrykcje wiele góralskich firm doprowadziły do zamknięcia, w związku z tym nie mają oni zamiaru nadal stać z boku i patrzyć bezczynnie, jak państwo zamyka ich firmy i nie oferuje pomocy w tym trudnym czasie. Inicjatywa „Góralskiego Veta” wyszła od Sebastiana Pitonia, architekta z Kościeliska, który uważa, że to ostatni moment na uchronienie się przed bankructwem.

Za miesiąc nie będzie już co ratować i chronić, ponieważ większość firm upadnie lub zostanie sprzedana. Teraz jest ostatni moment na działanie, później taki protest byłby tylko symboliczny. Twórca „Góralskiego Veta” uważa, że takie podejście rządzących doprowadzi do autodestrukcji polskiej gospodarki i „samobójstwa” wielu firm. Górale z Podhala zapowiadają, że pomimo panujących restrykcji otworzą swoje firmy i będą normalnie pracować.

Kary za niedostosowanie się do obostrzeń 

Premier Polski zaznaczył jednak, że podmioty, które nie zastosują się do panujących obostrzeń, będą ponosiły kary. Mogą one utracić możliwość finansowego wsparcia państwa w związku z tarczami antykryzysowymi. Nie przestrzeganie nakazów i restrykcji wprowadzonych w związku z COVID-19 może spowodować, że firma zostanie:

- ukarana karą grzywny nawet do 30 tysięcy złotych,

- pociągnięta do odpowiedzialności karnej,

- ukarana karą administracyjną.

Twarz góralskiej inicjatywy 

Sebastian Pitoń to architekt z Kościeliska, który jest twarzą inicjatywy „Górlaskie Veto”. Jak sam mówi, nie wierzy on w epidemię ani w to, co mówią lekarze i naukowcy. Uważa on, że epidemia to element socjotechniki, która jest stosowana obecnie przez władze. On, jak i inni jego towarzysze chcą powrotu normalnego funkcjonowania firm, jakie były przed epidemią.

Dlatego też powołują się na stare polskie prawo, jakim jest Liberum Veto, czyli „wolny, nie pozwalam” i nie mają zamiaru stosować się już do rozporządzeń rządu, które według nich są bezprawne. Sebstian Pitoń mówi, że nie zaszczepi się przeciw COVID-19, ponieważ sam producent nie odpowiada za skutki, jakie może ona wywołać.

Katarzyna

Polecane